• Wpisów: 483
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 2 dni temu, 18:59
  • Licznik odwiedzin: 8 459 / 869 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
bulba2009
 
25. wpis do e-pamiętnika
------------------------
 
  Skoro coś jest brudne to czyścić trzeba.
  ========================================
 Wolny czas to zasadnicza przyczyna do podejmowania się jakichkolwiek prac lekkich czy ciężkich , obojętnie aby tylko coś robić. Szczęście moje mówi przy takich okazjach - "jak nie wiesz co robić , to dzieci rób". Niby racja ale po pierwsze nie mam z kim a po drugie jako były mężczyzna chyba nawet i tego mi się nie chce. Więc jako najprostsze wyjście z tego marazmu to zabrać się za czyszczenie laptopa. Już ponad rok nie czyściłem dysku a ostatnio zauważyłem , że jakby troszkę lenia dostał i coś wolniej chodzi(tak mi się wydaje). Scandisc trwał dość długo , błędów żadnych PCdoktor nie wykrył. Potem poszły w ruch blogi i też poczyściłem ze starych bezużytecznych informacji oraz posegregowałem wszystko to co się dało w klastery ująć.
Kolej na Pinga. Powchodziłem na wszystkich znajomych , którzy dawno się nie odzywali. Wiecie niektórzy od ponad roku nie mają żadnych wpisów a taki jeden blog to ostatni wpis miał 650 dni temu. Oczywiście wszystkie blogi nieaktywne pokasowałem a pozostały tylko aktywne.
 Myślę , że kilku blogowiczów to dalej w sieci siedzi lecz pod innym Nickiem , bo do tego starego zapomnieli hasła lub loginu. Wiem co mówię , bo i ja też tak miałem w Netlogu. Założyłem tam konto wciągnąłem kilku znajomych, potem przez kilka tygodni tam nie wchodziłem a jak po tym czasie wejść chciałem to okazało się , że ani rusz. Nic co wpisałem nie pasuje i w końcu dałem sobie z tym blogiem spokój. Myślę , że administratorzy powinni takie trupy usuwać z sieci oczywiście po zapytaniu użytkownika czy chce usunąć.
Jutro będę przenosił do schowka wpisy bo się tego za dużo nazbierało .
  • awatar Nortus & Xylia: wiele osób, może i większość ma po kilka blogów. ja mam 2, ale ten drugi jest martwy, powstał przy okazji wyborów. ale po wpisach widać, że niektórzy sami ze sobą dyskutują :D
  • awatar niewierna_ja: sama usiłuję zabrać się za porządkowanie swojego bloga. I nawet czasem robię jakieś podejście ale zaraz potem mi się odechciewa :) Za dużo tego mam :p
  • awatar Wesley van der Zaret: @Nortus & Xylia: Może nie mają nikogo inteligentnego blisko siebie więc wolą z sobą pogadać. Tylko do tego potrzeba dużo sprytu aby tak skakać z jednej sieci w drugą i jeszcze z sensem samemu sobie odpowiadać. Chyba , że się jest Omnibusem.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

bulba2009
 
  24. wpis do e-pamiętnika
  ------------------------

 Historia nasza.
 ===============
 Było to w '86 roku. Ja pracowałem za granicą a Szczęście moje razem z Córcią gnieździły się w naszym maleńkim spółdzielczym mieszkanku w ogromnym bloku na jednym z osiedli w Kołobrzegu. Szczęście moje wykładała matematykę w Technikum Rybołówstwa a Córcia chodziła do przedszkola. Na dodatek Szczęście moje kończyła pisanie doktoratu z jakiejś dziedziny matematycznej. Jako , że finansowo nie było nam źle to postanowiła wziąć roczny urlop zdrowotny i pojechać do moich rodziców do Grudziądza. Ja niestety nie mogłem za często przyjeżdżać do kraju po pierwsze dlatego , że bałem się o to czy mnie ponownie wypuszczą. A po drugie to żal mi było kasy w końcu tylko raz do roku armator pokrywał koszt związany z urlopem. Droga z Vancouver do kraju to jednak sporo $ kosztowała a $ wtedy był po 135zł.
Dziewczyny zamieszkały w domu rodziców i z nimi. Żyło im się w stadle całkiem dobrze , rodzice opiekowali się Córcią a Szczęście moje spokojnie pisała to co miała napisać. Mieszkanie w Kołobrzegu poszło na sprzedaż, bo Grudziądz bardzo im się spodobał. W końcu w Kołobrzegu mieszkała moja była żona a ta sytuacja była denerwująca dla Szczęścia mego. Mimo wszystko jednak się niechcący i tak spotykały , bo to miasto w tamtych czasach nie było tak bardzo rozbudowane jak obecnie.
 Tak to za jednym ruchem bardzo rozsądnej kobitki i ja do korzeni powróciłem.
 Właśnie wczoraj sobie to powspominaliśmy.

Córcia.
=======
 Córci przyszła do mnie siadła po cichutku na fotelu i powolutku zaczęła;
- Tatku a jakbym ja zrobiła tak jak Mama wtedy w Kołobrzegu ?- zapytała.
No nie czyżby chciała do Inowrocławia jechać i zamieszkać w mieście swoich rodziców. Otóż nie , nie o to chodzi. Ona tak jak mama chce zrobić doktorat z językoznawstwa czy jakoś tam. Ja nie za bardzo na tym się znam jednak Córcia ma w tej chwili dwa dyplomy magistra jeden to z Greki i Łaciny a drugi z germanistyki. Więc nie o przeprowadzkę tu chodzi tylko o naukę.
Zaraz z Kacprem pogadaliśmy , on nie ma nic przeciw. Szczęście moje natomiast wpadła w ochy i achy tak była dumna z maleństwa.
 Bardzo cichutko zapytałem już przy obiedzie a dzieciaki co z wnukiem .
- Przecież jedno drugiemu nie przeszkadza - oboje prawie jednocześnie odpowiedzieli.
  • awatar Nortus & Xylia: Kujonka :d :d :d
  • awatar Wesley van der Zaret: @Nortus & Xylia: Nie Nortusku po prostu dolna bestyjka a do języków szczególnie.
  • awatar KALIPSO: masz wspaniałą rodzinkei mądrą córke,aby dalej tak się wszystko układało pozdrawiam :)moje największe skarby to wnuki :)
Pokaż wszystkie (10) ›
 

bulba2009
 
  23. wpis do e-pamiętnika
  ------------------------

 Muszę się pochwalić.
 ====================
 No i stało się, a stało się nie na polecenie , nie jako noworoczne przyrzeczenie ale tak ad hoc. Postanowiliśmy razem ze Szczęściem moim przestać zasilać kasą nasz przemysł tytoniowy. Tu muszę powiedzieć , że ja paliłem około 30-35 papierosów dziennie a Szczęście moje w granicach 20 sztuk dziennie. W zasadzie oprócz tego , że mój lekarz za każdym razem podczas naszego spotkania coś tam gadał o tym aby to gówno rzucić jednak mało ja do tych słów się przywiązywałem. Nijak mi było z tym nałogiem zerwać. Jednak i na mnie nadejszła taka wielkopomna chwiła. Szlag trafił wszystko i mnie też. Ceny paliw rosną jak grzyby jesienią uw naszym lesie , i nie jesteśmy w stanie tych cen zatrzymać. Więc jak Kuba Bogu tak i Bóg Kubie, rzucamy palenie to choć troszkę do tyłu monopol mieć będzie. Dziś jest 24 a ja nie palę od 13 czyli 11 dni. Na razie mogę tylko powiedzieć , że jestem niepalącym palaczem ale jednak. Bez żadnych tabletek, tylko siłą woli, własnej woli. Sam nie wiem jak to robię , robię to po złości.
Wiecie co z tego jest najfajniejsze zapach w domu, wprawdzie w domu tośmy się z paleniem bardzo ograniczali jednak zdarzało się zapalić tu i ówdzie. A teraz nigdzie nie śmierdzi tymi papierochami i wszędzie spokojnie można coś podjeść a w tym czasie smaku tytoniu nie znać ani ciut ciut. Polecam . Niszczmy monopol nikotynowy w ten sposób a i kasy w domu więcej pozostanie.
Pokaż wszystkie (8) ›
 

bulba2009
 
nieudacznik47
 
Wesley van der Zaret: Witam. Tym bardziej witam, że mieszkamy blisko siebie. Podobno z Łasina do Grudziądza to można kamykiem dorzucić. Fajno jest , że potrafisz  sobie czas na emeryturze zapełnić. Trzymaj się . Pozdrawiam , Wes.
 

bulba2009
 
 22. wpis do e-pamiętnika
 -------------------------

Jabłecznik, herbatka z mleczkiem i wspomnienia.
===============================================
 Już w poniedziałek byliśmy umówieni , że w niedzielę wpadniemy do mamci na podwieczorek. Tu muszę mamcię pochwalić , bo takiego jabłecznika jaki ona piecze to nigdzie jeszcze nie jadłem. Ten jabłecznik moje rodzicielki to istna ambrozja dla moich kubków smakowych i ten lukier .
 Byliśmy u mamci po piętnastej. Czyli w godzinie odpowiedniej do wizyt podwieczorkowych. Muszę tu powiedzieć , że mama to wielka tradycjonalistka i osóbka żyjąca w wielkiej komitywie z zegarem. Jej dzień i to bez względu jak się czuje zaczyna się od godziny ósmej , bo pobudkę robi sobie około siódmej ale zanim wstanie to lubi sobie poleżeć i radia posłuchać. Jak mówi to wszystko po to aby żółtko wciągnąć dobrze. A radio to zawsze nasza jedynka PR. Potem wstaje i jeździ na rowerku przez piętnaście minut. Łazienka, jakieś malowidła na twarz i ubranko a potem śniadanko. Po śniadaniu małe sprzątanie rejonów i spacer połączony z zakupami. Wychodzi na ten spacer w okolicach południa i wraca przed pierwszą. Potem zjada obiad, który zawsze robi sobie nawet wtedy gdy jej się nie chce. Po obiedzie kilka chwil spędzonych z krzyżówkami lub książką. Prawie zawsze wtedy siedzi przy otwartych drzwiach balkonowych i jak mówi odbywa się wtedy wietrzenie. Jest w tym czasie otulona w kocyk a jak jest chłodno na dworze to uchyla tylko okno.
Potem około piętnastej ma spotkanie z koleżankami lub sama gdzieś wychodzi. Wraca na osiemnastą (najpóźniej) i zjada kolację lub już nie i ogląda troszkę TV potem kładzie się i o dwudziestej pierwszej już leżąc słuch radia lub ogląda TV . Tu muszę przypomnieć ile to też lat ma nasza mamcia , osiemdziesiąt pięć latek . Osobiście czasem się dziwię jak można być takim zorganizowanym człowiekiem a widać można.
 Przywitała nas z uśmiechem i od razu zaprosiła do stołu. Już w przedpokoju czuć było sapach ciasta. Jak wszedłem do jadalni to od razu rzucił mi się w oczy nowy telewizor. Duży , płaski ekran starego telewizora nie ma. Pochwaliłem mamę , za nowy zakup. A ona mi na to , że to cudo to jej wnuczki kupiły na dzień Babci. Dzień Babci był wczoraj a ja nic nie wiem, bo córcia wcale się nie pochwaliła.
 Otóż nasz Córcia i jej kuzynka a dla mnie moja bratanica przy wsparciu Kacpra kupiły babci telewizor taki jaki widziała u koleżanki. Babcia jest ogólnie z tego nowego nabytku zadowolona tylko ma problem bo nie może żadnej serwetki na telewizor położyć , bo za płaski jest.
 Posiedzieliśmy , powspominaliśmy stare czasy . Szczęście moje oglądało albumy ze zdjęciami. Ciacho wspaniałe, herbatka z mleczkiem wyśmienita. Udany wieczór u mamci.
  • awatar Dejotka: no tak...te serwety na telewizorach u babć :-) bez nich to nie to samo :-D
  • awatar KALIPSO: uśmiałam się z tej serwetki...piękny wiek ma Babcia oby tak dalej pozdrawiam :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

bulba2009
 
  21. wpis do e-pamiętnika
  ------------------------
 
Najpierw odpowiedź na pytanie.
Pytanie brzmiało :
- Co potrzeba do posprzątania domu ?
Odpowiedź na to pytanie to już życie (nasze domowe życie) dało :
- Do posprzątania domu potrzeba ................ jakichś dresów (najlepiej nowych) i tenisówek (takich ładnych kolorowych jakie Stefcia miała w Łebie).
Tu już z góry muszę przeprosić wszystkich biorących udział w tym jakże prostym kwizie, że nie odpowiedzieli na pytanie we właściwy sposób. Tak w zasadzie gdyby u nas był normalny dom to to wszystko co wymieniliście miałoby sens. Jednak żyjemy jak żyjemy a do normalności nam daleko i dlatego nawet ze sprzątaniem mamy problemy. Najbliżej był Nortus X & X a blisko była też Nauczycielka NW moje gratulacje i w nagrodę macie Wielki Uścisk Prawicy Pana Prezia lub mój (niepotrzebne skreślić). Moje serdeczne dzięki wszystkim uczestnikom kwizu.

Czasem i domek sprzątać trzeba.
===============================
Wszystko przez panią Marię. W zasadzie nie przez nią ale przez to , że nas przyzwyczaiła do błogiego lenistwa a tylko czasem mamy okazję popracować. Wprawdzie każdy mieszkaniec naszego domku ma obowiązek dbania o miejsce pobytu jednak ogranicza się to do posprzątania pokoi zajmowanych a o reszcie tośmy już zapomnieli od czasu kiedy pozostałością zarządza a nawet zawiaduje pani Maria. Jednak posprzątać trzeba, bo jak na nieszczęście pani Maria się wcześniej zjawi w progach domostwa to może być wielka cisza i nic po za tym. Pani Maria jak się złości to milczy, tak jakby ogłuchła i na dodatek stała się niemową a potrafi w takim stanie żyć długo i nic jej nie jest w stanie z tego wyprowadzić. Wtedy w domu panuje cisza ,bo każdy boi się aby jej nie przerwać , bo nie wiemy co może być potem.
Tak więc zacznijmy od początku. Dziewczyny postanowiły posprzątać cały dom a my "mężczyźni" zostaliśmy wygnani do garażu aby umyć samochody. Bo niby jak samochód jest czysty to mniej drogiego paliwa spala czy co? Jednak zanim poszliśmy napalić w kominku w domku ogrodnika to musieliśmy jeszcze wysłuchać co to też nasze kobitki mają nam do powiedzenia.
Okazało się , że nie dbam o moje Szczęście wcale, to a wcale. A ty Henryczek też tak nie patrz , bo i tobie się dostanie -to Córcia na swego Henryczka. Tak więc okazało się po latach wcale niezłego małżeństwa(tak mi się zawsze wydawało) nie dbam o swoją ślubną , na dodatek dwa tygodnie po ślubie młodych okazuje się , że Kacper jest tak samo złym mężem jak ja. Troszkę mnie to podbudowało, jednak czyjeś nieszczęście to moja radość. Po jakiejś pół godzinnej inwokacji nastąpił wreszcie właściwy temat. Okazuje się , że moje dziewczyny są w ogóle do życia nie przygotowane, bo nie mają żadnego dresu ani tenisówek. A w czym do diaska mają po tych metrach kwadratowych ze szmatami i mopami biegać. No masz babo placek. Więc przed całym odgruzowywaniem musiały pojechać do marketu i wejść w posiadanie dresu, tenisówek a przy okazji jeszcze kupiły płaszcze przeciw deszczowe (bo były).
 Jak dziewuchy wróciły to my opuściliśmy dom i spokojnie do domku ogrodnika poszliśmy a tam to sobie grzańca zrobiliśmy i już . W końcu one mają nowe dresiki i tenisówki (o płaszczach przeciw deszczowych nie wspomnę) więc i nam biedactwom się coś od życia należy. I tak w ciszy , cieple i z dobrą muzyką w tle wypiliśmy po dobrym kuflu grzańca i tak jakoś w bezruchu minął nam czas do obiadu.
 

bulba2009
 
Czekam na odpowiedź. Potem opowiem jak i co z tym sprzątaniem było.
  • awatar Nortus & Xylia: gosposi, dobrej pracowitej gosposi :)
  • awatar Nauczycielka na wakacjach: Czuję podstęp, ale odpowiem ;) Potrzeba: ściereczki do kurzu, preparatu do mebli, odkurzacza, ścierki do podłogi/mopa. No i płynu do szyb, żeby umyć lustra :)
  • awatar Hubolina: Chęci :)
Pokaż wszystkie (5) ›
 

bulba2009
 
  20. wpis do e-pamiętnika
  ------------------------

 Cisza spokój.
 =============
 Chatynka jakby się powiększyła a nikt nic nie dobudowywał.
  Naszą mamę odwieźliśmy do jej domu 14 stycznia bo 15 miała mieć kolędę. Wprawdzie tłumaczyliśmy jej , że kolędę to już miała u nas, Jednak ona twierdziła , że kolęda to odwiedzenie domu przez pasterza a nie osób(wiernych). Coś chyba w tym jest, a po drugie ze starszym człowiekiem nie wypada się sprzeczać a po trzecie zapewne ma rację.
  Teraz pani Maria i Róża pojechały na północ na kilkanaście dni. Została nas czwórka. Szczęście moje, Córcia ze swoim Henryczkiem(cały czas do niego mówi) no i ja. Jakoś ta chata za wielka na nas w czwórkę. W sumie nie chodzi o metry kwadratowe co o czas potrzebny na sprzątanie a i kaska na ogrzewanie też niemała. Wprawdzie mamy wszystkie ustrojstwa aby te koszta obniżyć Ocieplony budynek, wymienniki słoneczne, tańszy prąd bo z własnej produkcji, ogrzewanie podłogowe i powietrzne. Jednak mimo ciepłej zimy koszty są spore. Całość można by do Grecji przenieść jednak ja nie czuję tego kraju. Może do Albanii czy innej Macedonii ale po co, tam też za darmochę nic nie ma. Na północy już mieszkaliśmy i to długo lecz teraz to już ewentualnie na kilkanaście dni można wypaść jednak już na stałe bym tam nie zamieszkał. Za zimno. Choć i tu nie za ciepło jednak tu ceny lżejsze jak w Szwecji. Tam wydawaliśmy trzy razy więcej jak tu a dochód to i tak mamy stąd i każdy wie jakie to pieniądze. Wprawdzie nie możemy narzekać jednak dzięki temu , że dorabiamy w różnych spółkach to nie byłoby tak dobrze.
 Czasem się zastanawiam jak sobie radzą nasi Muszkieterowie. Teraz mają na rękę blisko 1900,- zł. , opłaty muszą porobić, komorne i inne składowe trzeba popłacić. Trzeba żyć a oni jeszcze sobie odkładają. Jak oni to robią , już nieraz chciałem ich o to zapytać ale mi wstyd.
  • awatar Nortus & Xylia: 1900 na rękę dla każdego czy dla wszystkich?
  • awatar penelopka: a Henryczek to dziś nie ma przypadkiem imienin?
  • awatar Wesley van der Zaret: @penelopka: Nie, nie ma on obchodzi swoje drugie imię Kacper. Akurat w jego imieninki bawiliśmy się na balu z okazji rozpoczęcia karnawału w klubie Gospodarczym. Pozdrawiam , Wes.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

bulba2009
 
 19. wpis do e-pamiętnika
 ------------------------
 Muszę kłamać.
 =============
Kilkanaście minut temu zadzwoniła do domu pani Maria. Powiedziała , że tam na miejscu wszystko układa się pozytywnie. Mimo tej smutnej sytuacji jakoś wszyscy dają sobie radę. Córki kuzynki pani Marii zajęły się matką jak najlepiej. Pogrzeb jutro. Potem razem z Różą posiedzą kilka dni w Słupsku i stamtąd do Ustki na tydzień. Teraz są w Tucholi i Róża biega z papierami po urzędach i jeszcze do skarbówki muszą jechać. Pani Maria chwali Różę.
 Jednak gdy zapytała co mieliśmy wczoraj na obiad to skłamałem jej , że naleśniki i kartoflankę i od razu dodałem , że dziś to też będzie ta sama kartoflanka a na drugie ziemniaczki tłuczone z jajkiem sadzonym i marchewką z groszkiem. Pochwalił mój koncept żywieniowy .
 Oj gdyby bidula wiedziała cośmy jedli wczoraj a co też dziś będziemy konsumowali to nie byłaby tak zadowolona.
  • awatar Golden Arrow: :d pozdrawiam :)
  • awatar Nortus & Xylia: kłamczuszek z Ciebie, kłamczuszek ;)
  • awatar Dejotka: :-D a jak pani Maria wpadnie przypadkiem na Twój blog, to będziesz miał przerąbane :-D
Pokaż wszystkie (4) ›
 

bulba2009
 
  18. wpis do e-pamiętnika
  ------------------------
Golonka z chrzanem po bawarsku.
===============================
Maria pojechała. Jako , że Kacper nie mógł z nią jechać to pojechała Róża. Róża przy okazji ma coś tam jeszcze w swoim byłym mieście rodzinnym załatwić z podatkiem gruntowym od jej domku , który został niedawno sprzedany. Z Tucholi do Słupska to beretem rzucają więc nie będzie żadnych większych problemów. Drogi ładne jak już z trasy kobitki meldowały. Chcą posiedzieć kilka dni i nad morze wyskoczyć. Już zamówiły sobie miejsca w jakimś pensjonacie w Ustce. Sam bym się chętnie nad nasz Bałtyk wybrał tylko dla domowników muszę pichcić i się znowu wykazać.
Kacper raniutko jeszcze przed śniadaniem w bardzo konfidencjonalny sposób do mnie podszedł i szepnął na ucho - tato a może goloneczkę na obiadek i galaretki z nóżek do kolacji?. Z mojej strony pełna zgoda, bo ostatnio to Maria nas pasła samą dietą i tylko w niedzielę dodawała coś kalorycznego.
 Dlaczego jak babska się odchudzają to najwięcej chłopy cierpią. Córcia przytyła ponad 10 kilo , Szczęście moje coś koło ośmiu, Róża trzyma wagę bo z nerwów wszystko spala, a mu mężczyźni to nie wchodzimy na wagę bo i po co.
 Więc skoro się tak umówiliśmy to Kacper zaraz po śniadaniu skoczył do rzeźnika im kupił cztery golonki i cztery nóżki wieprzowe. Kupił też świeżutką włoszczyznę i piwko lekkie niegazowane i niepasteryzowane. Tak w sumie o piwku to nawet nie wspomniałem ale czort zapamiętał jakie piwko dodaje się do goloneczko z Bawarii rodem.
 Jak kto będzie chciał to jak się to cóś robi chętnie sypną przepisikiem na priv.
   A więc na obiadek była rzeczona goloneczka do tego kasza pęczak i buraczki z chrzanem (nie ćwikła ale buraki z chrzanem). Zupy nie było bo i po co wszak po jednej goloneczce na osobę przypadało więc nawet największy żarłok nie dałby temu rady na raz. Jutro z tego wywaru po gotowaniu golonek będzie grochówka ze sporym kawałeczkiem boczku i nić więcej.
  Galaretka już też gotowa z nóżek, boczku i na dużej ilości warzyw, beż żelatyna sama się zsiadła.
   Na razie wszyscy zdrowi , najedzeni i wreszcie zobaczyli kalorie, na prawdę widać je było.