• Wpisów:687
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 19:59
  • Licznik odwiedzin:47 732 / 3297 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
80. wpis do e-pamiętnika
------------------------
Warsiawa lub Warsiawka.
=======================
Kiedyś razem z Dziadkami mieszkałem w Warsiawie. Aby było jeszcze ciekawiej mieszkaliśmy na Pradze, zaraz na przeciwko dworca kolejki i kolejowego Warszawa Wschodnia. Wtedy ulyca ta nazywała się Kyjowska. Z domu dziadków niedaleko było na Szmulki , bazar gdzie można dostać prawie wszystko i niedaleko było do portu na Wiśle. Na parterze kamiennicy dziadek miał warstat szewski a po drugiej stronie kamiennicy babcia prowadziła sklep kolonialny. Potem dziadkowie wyprowadzili się do Sulejówka ale to nie było już to samo. Osobiście moje częste a nawet czasem trwające i rok lub więcej pobyty u dziadków wspominam wspaniale. Z babcią chodziłem na Różyckiego a tam zawsze jakieś pyzy lub flaki ze słoika się jadło a łukami, procami i karabinami na korek od butelki to mogłem pół Grudziądza uzbroić. Potem w Sulejówku to już tak cudnie nie było , bo wszędzie daleko a do strugi (jedynej wody w okolicy) ponad trzy kilometry.
Warsiawskie mieszkanie dziadków pozostało jednak przy rodzinie i nadal do nas należy , mieszka tam teraz moja ciotka , która jest też w części jego właścicielką. Jednak w razie naszego pobytu w Warsiawie , to hotelu nie musimy brać , bo mamy gdzie pomieszkać. A sklepy i warsztat zostały sprzedane już dawno , natomiast kasa z tego poszła na budowę domku w Sulejówku.
Córcia jak jedzie do Warszawy to też u naszej ciotki się zatrzymuje. Tym razem było tak samo. Skończyło się jednak na tym, że Córcia powiedziała iż za żadne skarby całego świata do stolycy już nie pojedzie. Tłok tam straszny. Ceny jakby z nieba, a my na drożyznę u nas narzekamy. Praga to teraz w większości ruiny domów. Jeszcze z przodu to jak cię mogę ale od podwórka , to pożal się Boże. Określiła to jednym słowem , którego bardzo rzadko używa - tatku ogólny syf. Samochodem to się po stolycy nie poruszała , bo wszędzie tylko na nią trąbili i światłami mrugali. Widać to ich taka teraz warsiawska kurtula.
No i dobrze im tak. Za to mają na okrągło gości z całej polski , którzy im oponki palą i wrzeszczą. Widać , za tych gości warsiawiacy sie mszczo.
  • awatar Pandorcia: Moja babcia jest warszawianką. Mój pradziadek też był szewcem, a dziadek mojej babci dorabiał klucze Szpicbródce (no przynajmniej tak mi babcia opowiadała i traktowała tą opowieść bardzo poważnie). Rodzice mojej babci zgineli w powstani jak ona była jeszcze małą dziewczynką. Traf tak chciał, że jako sierota tułała się po świecie od domu do domu, aż poznała mojego dziadka i oboje wylądowali w Częstochowie :) Prawdziwych warszawiaków już nie ma Wes.
  • awatar Wes, kocury i rodzinka: @ewa37: W swoim wpisie nic takiego nie powiedziałem , że Warszawy nie da się lubić. Już samo to moje wspomnienie tamtej Warszawy sprzed wielu, bardzo wielu lat. Ja pisałem tylko o tej części Pragi gdzie mamy naszą ciotkę a na wojaże po samym mieście to już Córcia czasu nie miała bo zajęcia od rana do wieczora.
  • awatar ewelina 100: A ja uważam ,ze dużo w tym prawdy co piszesz,mieszkam w Warszawie 13 lat.Na Pradze często bywałam bo Brat swego czasu na Ząbkowskiej mieszkał. Ruina niestety z tej Starej Pragi została. Elewacje tak piękne po odnawiane, ale nie chciałbyś widzieć co za grzyb na ścianach siedzi. Dzieci bratu od tego świństwa chorowały aż sobie innego lokum szukać musiał bo na nic wszystkie sposoby z walką na to dziadostwo zdały się. Jednakże są i piękne rejony Warszawy wystarczy trochę się rozejrzeć każdy znajdzie tu sobie swoje ulubione miejsca.Pewnie,że drogo a kiedy nie było? Jednak gdy słońce zaświeci wystarczy wyjść do ludzi i cały ten tłum na który się córcia skarży inny ma wtedy charakter . Ja uwielbiam spacery po Warszawie, czasami z kol. jakaś kawa na Nowym Świecie, wszystko to mnie cieszy i za to Warszawę lubię.W Warszawie lubię jeszcze tych wszystkich kolorowych ludzi którzy mają w dupie,że ktoś patrzy na nich jak na dziwaków. Reasumując Warszawa da się lubić.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
79. wpis do e-pamiętnika
------------------------
Jakoś tak bardzo wzruszyłem się tą wczorajszą przykrą wiadomością o Gosi. Źle spałem w nocy i cały czas myślałem o tej biednej dziewczynie. Pisała piękne wiersze , jej korespondencja do mnie na 'priv' jest równie ujmująca. Zbierałem prawie wszystkie jej wpisy na osobnym folderze. Dziś sobie troszkę te wszystkie wpisy przeczytałem po raz kolejny. Wiedziałem , że jest bardzo chora , jej ostatnie listy były już pełne smutku. Biorąc pod uwagę jej stan zdrowia to doskonale wiedziała , że jej dni są policzone. Gotowa była na wszystko aby tylko nie bolało. Niedawno wyszła za mąż, bardzo kochała swego męża a wyszła z rozsądku . Miała bardzo wielu przyjaciół z którymi utrzymywała kontakt telefoniczny. Bardzo żałuję , że jej osobiście nie poznałem.
Ech życie, jakieś ty jest nieobliczalne.
 

 
78.wpis do e-pamiętnika
-----------------------

W piątek 30 marca zmarła nasza internautka Gośka używająca nicka "GOLDEN ARROW".
Nie wiem jak to się stało i gdzie. Jeszcze nie wiem. Wiem , że od dawna zmagała się z ciężką chorobą serca. Od czasu kiedy ją poznałem to była kilka razy w sanatorium i kilkukrotnie w szpitalach.
Łączyły nas dość bliskie kontakty i bardzo często pisywaliśmy do siebie na 'priv'. Ostatnie moje zaangażowanie w prace w spółkach troszkę nasze kontakty rozluźniły. Jednak mimo były dość bliskie.
Jak ktoś odchodzi , nawet taki ktoś kogo się osobiście nie znało, to smutek jest obecny. I mi też jest smutno.
Dlaczego życie jest takie podłe, i zawsze za krótkie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
77. wpis do e-pamiętnika
-------------------------
Gotujemy obiadek na jutro.
===========================
Pani Maria zachorzała , albo tylko udaje bo bardzo nie lubi wieprzowiny. A wieprzowinę wczoraj przywiozłem od naszego rolnika - hodowcy.Nie buło tego wiele , po prostu duży kawałek szynki i spory kawał karkówki. Jedziemy z tym koksem. Pociąłem karkówkę na cienkie plastry wyszło tego po jednym plastrze dla domownika a i w zanadrzu pozostały jeszcze dwa plastry tak dla gościa. Potem rozbiłem te plastry na desce, nie za mało ale nawet mocno. Każdy z plastrów z obu stron został posypany solą i pieprzem i posmarowany musztardą ale tylko z jednej strony. Do każdego plastra karkówki poszedł kawałek ogórka kiszonego, plaski kawałek marchewki, zielona część pora i plasterek boczku wędzonego. Potem po zawinięciu tych ingrediencji i spięciu ich wykałaczką na gorący tłuszcz powkładałem uprzednio w mące upaprałem , temperatury odpowiedniej całość dostała i sos puściła , teraz jak już ze wszech stron zostało podrumienione na oddzielną patelnię to wszystko poszło. Dodałem cebulki w piórka pokrojonej oraz grzyby leśne wcześniej namoczone wraz z wodą którą oddały , jednak pokroiłem je w paski. Taką całością gotowałem kilka chwil , tak aby miękkości dostała. Jutro tylko doprowadzę do wrzenia całość i dodam dwie łyżeczki mąki ziemniaczanej z niewielką ilością wody. Sosik musi być niewyjęty. Do tego pójdzie kasza pęczak i buraczki na szybko. Bo rosołek już mamy a makaron i tak pani Maria zrobi mimo iż jest chora. Oj będzie wyżerka już się cieszę na jutrzejszy obiad. Nareszcie coś treściwego trafi do mego wiecznie pustego brzucha.
 

 
76. wpis do e-pamiętnika
------------------------
Recenzja filmu.
===============
Wczoraj wieczorkiem siedliśmy wszyscy w salonie. Każdy z jakimś napojem w ręku, na stoliczku jakieś ciasteczka i cukierki. Światełko przyciemnione - oglądamy. Odpaliliśmy telewizor. Włożyliśmy płytkę do odtwarzacza, ustaliliśmy w jakim formacie będziemy to cudo oglądać i jak głośno mają nadawać kolumny. Duży obraz , wyraźny, dobrze nagrany materiał z reklamami. Dziesięć minut z reklamami i tak w zasadzie już się człek do tego przyzwyczaił. Każdy już wie , że oby coś oglądnąć to najpierw trzeba pooglądać to co koniecznie musimy sobie kupić aby nasze życie było lepsze i zdrowsze. Potem musimy zobaczyć na jaki film koniecznie musimy iść do kina i jaką gazetę kupować aby z wszystkim na bieżąco. No i już film. Jedno logo producenta, drugie logo kolejnego producenta , jakieś podziękowania od kogoś dla kogoś. No i wreszcie tytuł filmu. Trzask prask i mamy reklamy od nowa. Kacper zresetował odtwarzacz i ponownie włożył płytkę i przewinął ją na czas po reklamach , to samo trzask , prask i znowu reklamki. Kacper wziął płytkę i poszedł do komputera, po chwili wrócił i powiedział , że płytka jest do dupy . To znaczy jest uszkodzona , no i dopowiedział jeszcze takie słowa - tak to jest jak się kupuje nagranie za dziesięć złotych. Wprawdzie jak to kupowałem to nie zapłaciłem dziesięciu złotych ale sześć , jednak paragon mam i będę żądał innego filmu lub zwrotu kasy.
No i po filmie , a był taki ładny amerykański.


Protestujący - nowy zawód polski.
=================================
Córcia przyniosła nam bardzo ciekawą wiadomość. Może raczej ofertę pracy. Za tą robotę można wyciągnąć nawet do 2500 miesięcznie , bez podatku i na dodatek z wyżywieniem podczas pracy. Praca ta to jakieś osiem , góra dziesięć dni w miesiącu. Nie jest potrzebne żadne wykształcenie, nie potrzebne jest CV ani świadectwo pracy z ostatniego miejsca pracy. Na dodatek można być karany i nie trzeba posiadać żadnego prawa jazdy. Natomiast ludzie z widocznymi znakami inwalidztwa mogą liczyć na specjalny dodatek finansowy.
Na czym ta praca polega , trzeba protestować w zorganizowanych protestach. Organizator protestu nie jest ważny , bo za każdym razem ktoś inny w tej roli występuje. Niegdysiejsza koleżanka mojej Córci (razem w szkole pracowały), poprzednio z pracy zwolniona za nadużywanie alkoholu właśnie taką pracę wykonuje. Niedawno protestowała w Krakowie przeciwko nowym zasadom uczenia historii, teraz kilka dni była w Warszawie i protestowała przed URM i Sejmem razem z Solidarnością.
Nie wiem czy pamiętacie jak to ja organizowałem Polską Partię Protestującą , widać są lepsi niż ja, bo już się zorganizowali.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: gdzieś przeczytałem fajną uwagę: - co robi Japończyk jak chce dostać podwyżkę? - lepiej pracuje. - co robi Polak jak chce dostać podwyżkę? - strajkuje.
  • awatar Dejotka: :-D jak mnie wyrzucą ze szkoły to rozważę ;-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Komputerowe badanie oczu, są zmiany.
====================================
Dziś byłem u okulisty i robiłem sobie badanie komputerowe ubytków nerwów w obu oczach. Laborant, który je prowadził, nie opisuje wyników jednak stwierdził ubytki wprawdzie niewielkie ale już jest postępująca jaskra. Wcześniej pisałem Wam , że mam zaćmę po mamie. Niestety zaćmy nie mam (jeszcze nie mam) ale ta jednostką , którą posiadam to nazywa się jaskra. Zaćma jest uleczalna a jaskra tylko zaleczalna.

Dziś wieczorkiem pooglądamy sobie film.
======================================
Skoro jeszcze mogę widzieć , to na to konto kupiłem sobie film , który wieczorkiem oglądniemy. Jak go zobaczę to jutro Wam opiszę co to zaś.



Reforma , wielki kompromis a po latach do
=========================================
poprawki.
========
To bardzo zgniły kompromis. De facto oznacza on, że mężczyźni dalej będą przechodzić na emeryturę w wieku 65 lat, a kobiety zaledwie dwa lata później niż obecnie. Ta 50 procentowa emerytura jest niska, ale daje możliwość wypychania na emeryturę kobiet przez pracodawców w wieku 62 lat.

Przyjęte wczoraj rozwiązania przypominają mi typową robotę polskiego fachowca: mamy zepsuty kran, przychodzi hydraulik i naprawia, a z kranu dalej cieknie. Dzwonimy do niego z reklamacją a on mówi że przyjdzie i poprawi. Tak samo będzie z emeryturami. Za jakiś czas Tusk będzie odkręcać to, co zostało przyjęte.

Jeśli koalicja ma polegać na zgniłych kompromisach, to znaczy że jest niereformatorska. Jeśli utrzymanie koalicji miałoby oznaczać brak reform, to jest niepotrzebna. Według mnie, Tusk lepiej by zrobił gdyby się dogadał z Palikotem.

Donald Tusk poczuł się tak silny, że zbagatelizował przeciwnika czyli PSL, który tak naprawdę wywrócił mu reformę do góry nogami.
  • awatar Wes, kocury i rodzinka: @nomadka: Akurat emocje nie maja tu nic. To jest choroba dziedziczna a ja jako jedyny godzien dziedziczenia mam i to w promocji.
  • awatar nomadka: U mnie dzisiaj zostały stwierdzone początki zaćmy, zatem mieliśmy emocje o podobnym natężeniu... :(
  • awatar Pandorcia: poddaję w wątpliwość, czy aby obecni emeryci powinni w ogóle wypowiadać się w sprawie przyszłych emerytur. W ogóle dlaczego ktoś, kto już pobiera to świadczenie miałby decydować i wypowiadać się na temat tego ile lata JA mam pracować?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
74. wpis do e-pamiętnika
-------------------------

Pogrzeb czyli - ostatnia przysługa.
===================================
Zmarła ostatnia osoba nosząca nazwisko rodowe, to była ostatnia osoba z rodziny w drugim pokoleniu licząc. Ciocia moja to była siostrą mego ojca. Młodszą siostrą. Dożyła do 88 roku z tym , że ostatnie trzy lata tylko wegetowała. Żyła ale jej nie było , zachorowała na chorobę starców czyli na alchajmera . Córka jej robiła wszystko aby jej ulżyć w tym cierpieniu. Starość jet paskudna. Kuzynka moja wraz ze swoim mężem robili wszystko aby do ostatnich dni czuła się dobrze. Miała wszystko co potrzeba do życia, niczego jej nie brakowało. Mimo choroby wszyscy ją kochali i cierpliwi byli, bardzo cierpliwi byli.
Pogrzeb odbył się na dużym parafialnym cmentarzu, gdzie miała postawioną kryptę zwaną inaczej katakumbą rodzinną. Jest tam jeszcze troszkę miejsca a więc starczy i dla kuzynki i kuzyna oraz ich rodzin.
Pogrzeb był dość szybki i mimo że uczestniczyło w nim dwóch biskupów i kilku księży to nadzwyczaj szybko oficjele tę sprawę załatwili. Potem zabrał głos prezydent Olsztyna (Gromowicz) oraz kilku oficerów ze straży pożarnej. Ciotka moja to była żoną komendanta straży pożarnej w Olsztynie. Potem konselacja czyli wolny czas na wspominki. Potem powrót do domu, odległość nie za duża , bo raptem 120 kilometrów, więc w niecałe dwie godzinki już w domku.
Dzień jak dzień, troszkę przykry , troszkę smutny jednak jak każdy dzień kiedyś się kończy i dobrze że tak jest.
 

 
73. wpis do e-pamiętnika
------------------------
Moje notowania spadają. Ludzie nie chcą mnie
============================================
czytać, albo nie cierpią tego co piszę.
=======================================
Ja wiem , że jestem ciężki w pisaniu. Na dodatek aby ,mnie czytać trzeba cokolwiek rozumieć z naszego świata. Trudne to jest , no i może dlatego wcale się nie dziwię , że od mego ostatniego wpisu nie minęło pół godziny a uciekła z obserwacji mnie aż pięciu internautów. Nigdy nie mówiłem , że będzie miło , nigdy też nie obiecałem , że spokojnie będę patrzeć na całokształt wszystkiego co dzieje się dookoła mej osoby. Wiem , że jestem trudny jednak nie mam zamiaru się zmieniać. Nawet nie mam pretensji do tych którzy uciekli z obserwacji mego bloga. Sam bym niektórych już dawno wykreślił jednak na to nie zezwala mi administrator , po prostu nie ma takiej opcji 'usuń z obserwujących'. Tak to jest gdy pisze się na temat a czytający chce coś innego czytać. Och życie , ty takie już jesteś.
  • awatar ANINA: Oj jest taka opcja .Jak zablokujesz to obserwujący Cię znika .Potem możesz blokadę zwolnić .Gorzki wpis - cóż nastką sweet nie jesteś i mody ( chyba ...?) nie wstawiasz ....? Bloga nie znam więc nie wiem ... Ja tam pod prąd poobserwuję !:) Zatem witam :)
  • awatar Pandorcia: @Pandorcia: miało być "masz prawo mieć swoje własne zdanie" a nie "danie", chociaż jak cię znam to danie również masz prawo własne mieć :P
  • awatar Pandorcia: Ojejciu, to rzeczywiscie jakies bardzo słabe jednostki, skoro uciekły na widok tego twojego postu o emeryturach :). Ja też nie trawię niektórych twoich wywodów, a w szczególności tych o emeryturach, ale wychodzę z załoenia, że MASZ PRAWO mieć swoje własne danie i jeśli ono takie jest to spoko loko. Szanuję to. Ja, jak doskonale z reszta wiesz mam swoje zdanie i cieszę się również wtedy kiedy ktoś to moje zdanie szanuje mimo iż ma inne. A poza tym, lubię czytać cię, bo dosłownie czuję się tak jakbym czytała mojego ulubionego Worthona.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

72 wpis do e-pamiętnika
--------------------------

U nas to gorzej jak w Północnej Wolcie.
========================================
Każdy Rząd który cokolwiek chce zrobić ma wielkie problemy. Tak jest i teraz. Podniesienie wieku emerytalnego wywołuje wielkie oburzenie całego (prawie całego) społeczeństwa. A tak mało potrzeba aby to pojąć, trzeba tylko dobrze i z sensem przeczytać projekt podniesienia wieku emerytalnego. Tam wyraźnie pisze kogo i kiedy to będzie dotyczyć. Jak widzę te manifestacje to rzygać mi się chce, starcy w moim wieku protestują będąc już na emeryturze. Protestują związkowcy , to staram się jakoś zrozumieć. Już raz w naszym kraju związkowcy protestowali i efektem tych protestów to cała masa zakładów które musiały upaść, bo związkowcy sprzeciwiali się jakimkolwiek zmianom w tych zakładach. Niech dalej tak robią a dojdzie do tego co jest obecnie w Grecji, która teraz dopiero stara się zrozumieć, że samym słońcem i bezdeszczową pogodą nie da się kraju budować. Wprawdzie nie jest u nas jeszcze tak źle jak w Grecji ale już jesteśmy prawie w Portugalii i zmierzamy w kierunki Włoch i to zbyt szybko.
Ta reforma emerytalna, skoro tak to posunięcie rządu można nazwać, dotyczyć będzie mężczyzn mających obecnie blisko trzydzieści lat i obecnie dwudziestoletnich kobiet. Za czterdzieści lat warunki pracy się zmienią znacznie. Przypomnijcie sobie co było trzydzieści lat temu. Nie było internetu, nie było bankomatów, listy wysyłało się na poczcie, na drogach jeździły "Stary", "Ikarusy-ogórki", syrenki, duże fiaty i polonezy oraz nasze kochane "maluszki". Każdy w domu miał takie same segmenty w pokoju i kuchni. Nasze dzieciaki jeździły na kolonie lub obozy harcerskie aby ugruntować sobie wiedzę o ludowej ojczyźnie. Kiełbasę i mięso rzucali dwa razy dziennie raz dla pierwszej zmiany a potem dla drugiej. Wszędzie kolejki, wszędzie tłok i ta ciągła szarzyzna. Na wycieczkę zagraniczną to tylko do "demoludów" bo nawet do ZSRR nie szło wyjechać.
A jak będzie za trzydzieści lat - nie wiem i ja na pewno tych czasów nie dożyję. Jednak postaram się coś wymyślić. Na pewno nie będzie kasjerek, bo będą karty płatnicze dotykowe. Praca w magazynach będzie polegała na naciskaniu odpowiednich guziczków a towar taśmociągami sam będzie się układał na półkach , tak samo i w sklepach. Oczywiście o ile jeszcze będą sklepy, bo prawdopodobnie większość zakupów do domu będzie dostarczanych przez sieć automatycznych dostawców. Praca będzie polegała głownie na obsłudze różnych ciekawych urządzeń , które już są ale tylko w wojsku i laboratoriach. Nikt nie będzie wykonywał ciężkiej pracy fizycznej , jednak trzeba będzie się ciągle uczyć wszystkiego nowego . To będą ciężkie czasu dla opornych na wiedzę , oni będą wykonywali te brzydkie prace które nawet przy wielkiej automatyzacji i tak pozostaną.
No i jak żyć wtedy trzeba będzie.
 

 
71. wpis do e-pamiętnika
--------------------------

Porada , dla Córci.
---------------------
Bardzo rzadko piszę jednego dnia kilka postów. Ten dzień jest wyjątkowy. Wróciłem do domu po odwiezieniu kolegi. Tam u niego w domu normalnie, żonka jego już jak poczuła alkohol to zaraz poszła spać, mój kolega to ma przechlapane ani drinka ani wódki ani nic co podobne jest. Niestety , sam sobie takie życie wybrał i takie ma. Potem to już było "normalnie" , jego córka zajęła się tak bardzo pijanym tatusiem a ja spokojnie mogłem odjechać do swego domu. Kilkanaście minut mi to zajęło ale w domku swoim byłem.
Nie wprowadziłem swego autka do garażu , bo jutro wyjeżdżam na miasto. Więc było krótko jak wszedłem do domku. Tu nic się specjalnego nie działo nie było nikogo tylko Córcia popijała herbatkę. Jako , że i mi w gardle zaschło zrobiłem sobie herbatkę i siadłem koło Córci. Ona jak kiedyś oparła się o mnie to znaczy położyła główkę na mym ramieniu i w tej pozycji na długo pozostała.
No i zaczęła - Tatku czy to dobrze , że wyszłam za Henryczka. Może lepiej byłoby pozostać singielką. Prawie wszystkie moje kumpele są singlami i sobie to chwalą. A ja jestem mężatką i nijak do nich pasuję.
Potem troszkę sobie pogadaliśmy , po raz pierwszy od jej ślubu. Trzy miesiące a tyle zmian. Moja Córcia dojrzewa ale jeszcze potrzebuje rady starszych. Ona wie , że ja służę jej wszelkimi radami, dlatego ona wierzy we ,mnie bo nigdy się na mnie nie zawiodła. Zresztą to ona wybrała mnie na swego ojca a ja miałem wtedy nic do powiedzenia.
Nigdy nie zapomnę jak takie maleństwo w łóżeczku złapało mnie za koszulę i puścić nie chciało. Już o tym pisałem ale dla siebie takie miłe wspominki mam. Wybór okazał się obustronnie pozytywny i cały czas tak samo jest nawet teraz kiedy Córcia jest już mężatką.
  • awatar Gość: A gdzie o tym pisałeś ?,bo bym sobie poczytała :)
  • awatar Pandorcia: ciekawa jestem co jej odpowiedziales. A co do zony twojego kolei to powiem tylko tyle, ze moze ona po prostu jest zla, ze jej na ta wasza kolacje i popijawke nie zabral i musiala siedziec sama w domu. Ja osobiscie mialabym za zle mezowi ze sam poszedl jesc i pic do znajomych bezez mnie, chociaz szybko pewnie by mi przeszlo.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
70. wpis do e-pamiętnika
-------------------------
Dzik jest dziki każdy to wie lecz nie każdy zna
===============================================
smak dzikiego dzika.
====================
Mam kolegę myśliwca, on jeździ na polowania i nawet strzela a niekiedy celnie. U nich , u tych myśliwców jest takie prawo , że mięsko idzie do hurtu ale podroby mogą zabrać. Jednak w zależności od zasług i składek opłacanych na Związek czasem można kupić po preferencyjnych cenach samo mięsko. Kolega mój ma wielki problem, tylko on jest mięsko jedzący w jego domu a reszta to trawą i kiszonkami się odżywia. Więc jak już uda mu się coś trafić to ma problem z tym mięskiem. Nie wiem czy teraz to była moja kolej czy po prostu smakuje mu kuchnia naszej pani Marii. Jedno jest pewne, mięsko tym razem trafiło do nas i u nas było jedzone.
Była kasza pęczak, były ziemniaki i kluski kładzione wszystko oczywiście do mięska. Jako surówka występowały buraczki i ćwikła, była też biała kapusta zasmażana i sałata z porem i jabłkami. Jako zasadnicze danie występowała wątróbka z dzika wraz cebulką z jabłkiem pieczona na szybko oraz zrazy wykonane ze schabu dzikiego na sposób staropolski (ze słoniną, ogórkiem kiszonym i razowym chlebem) wszystko w sosie pełnym grzybów leśnych. Zupki nie było żadnej a tylko kompot z leśnych owoców i jabłek.
Wszyscy wiedzą , że staram się tracić wagę - fakt. Nie obżerałem się ale spokojnie jadłem długo gryząc każdy kęs. Mówię Wam pyszota czyli niebiosa w gębie. Ja osobiście lubię i potrafię gotować jednak nasza pani Maria to istny mistrz tej trudnej sztuki.
Kolega podjadł sobie mięsiwa, potem z Kacprem po kilka kieliszków z nalewki szkockiej wypili a ja odwiozłem go do domu.
Nasz obiad trwał dziś wyjątkowo długo ale warto było, oj warto było.
 

 
69. wpis do e-pamiętnika
------------------------

Ludzie swoją podłością, wcale za swoje poglądy
==============================================
nie są winni tego o czym mówią i myślą.
=======================================

Zawsze staram się zrozumieć wszystko do końca. A i w dzisiejszej - wczorajszej sytuacji już prawie wszystko wiem. To proboszcz naszej parafii rozpowiada niestworzone rzeczy o osiedlu "bogaczy" co to zamiast kościołowi i ludziom biednym w naszym mieście pomagać to ściągają z innych niekatolickich krajów ludzi aby dla nich pracowali. Tak to kler miejscowy szczuje ludzi z miasta na nas. Prostym ludziom nie trzeba wiele, wystarczy zasiać ziarno kłamstwa a już oni sami wiedzą co dalej z tym zrobić. Używa jak to każdy ksiądz wszelkich argumentów bardzo zbliżonych do prawdy. Bo prawdą jest , że ich znam. Prawdą jest , że są moimi przyjaciółmi. Prawdą jest , że wyznają Buddyzm. Jednak wszystko inne to czyste wymysły chorego klechy. Zresztą z nim wojuję od dłuższego czasu i chyba moje jest na górze, bo teraz klecha bije po kolanach.
Niech moje Szczęście chodzi do kościoła lecz wolałbym aby zmieniła kościół, nie kościół jako wyznanie ale kościół jako budowla. Nie lubię być adwersarzem nikogo , jednak ta sytuacja z proboszczem mojego Szczęścia , doprowadza mnie do wielkiego śmiechu. On klecha na dobrym stanowisku w hierarchii kościelnej W końcu kanonik to już prawie biskup. Ja biedny żuczek , emeryt pracujący i robiący wszystko aby po mojej śmierci jak mają mówić to niech mówią dobrze.
Jak pływałem to dla natrętów we wszystkim używałem takiego powiedzenia - "nie cierpię jak wąż pierdzi" , no dalej tego nie lubię.
 

 
68.wpis do e-pamiętnika
-----------------------
Sen , brak snu , noc do dupy.
=============================
Już dawno nie byłem tak zdenerwowany jak wczoraj. Ale od początku czyli od jaja lub 'ab owo' . Byłem późnym wieczorem umówiony z naszym prawnikiem, bo tylko miał dla mnie czas dopiero po dwudziestej drugiej. Trudno ,jak mus to mus. Nasze miasto nie jest małe ale do ogromnych nie należy, jednak jest bardzo rozwlekłe. Miasto ciągnie się przez blisko dwadzieścia kilometrów wzdłuż Wisły. Mój prawnik mieszka na drugim końcu miasta, tak że droga przez centrum jakąś godzinkę zajmuje. Jak już przyjechałem do niego to od razu prawie przy drzwiach powiedział mi , że po mieście chodzą złe wieści o mnie. Podobno udzielam azylu "dzikim" i wspieram ich zamiast pomagać naszym biedakom. Tu prawie szlag mnie trafił. Akurat mi nie można zarzucić to co usłyszałem. Pomagam naszym Menelkom ,pomagamy tym ludziom z byłego PeGeeRu i jeszcze jak są jakieś aukcje "na cel" w naszym mieście to staram się w nich uczestniczyć. Nijak do mnie pasuje twierdzenie , że "innym" pomagam a o naszych zapominam. Potem w rozmowie to już się dalej wyjaśniło , że chodzi tu Orchona (mnicha Mongolskiego) i jego siostrę Selengę. W mieście jest głośno , że jaj dałem mieszkanie na zawsze a on za darmo siedzi w Polsce i kasę na życie ma od nas. Ani jedno ani drugie nie jest prawdą. Selenga prowadzi gabinet kosmetyczny a jej mąż jest znanym w naszym mieście lekarzem i to raczej oni pomagają ludziom niż to , że sami po jakąkolwiek pomoc rękę by wyciągali. Natomiast Orchon jak był w Polsce to mieszkał w mieszkaniu wynajętym od Kacpra i nie płacił ale nie dlatego , że brak mu było gotówki ale dlatego , że Kacper nie chciał żadnej kasy. W zamian za pomieszkanie Orchon wyczyniał jakieś cuda nad nami , maści robił, nauczył nas korzystać z ziół a codzienne masaże do dziś mają pozytywną moc.
Ludziom chyba chodzi o to , że ci "obcy" czy "inni" to niewierni a ten co w czerwonych kocach łazi to antychryst jakiś czy coś.
Jak do domu wróciłem , to tak podle się czułem , że nawet zasnąć nie mogłem. Kręciłem się w łożu z jednej strony na drugą i nic. W ogóle nie spałem tej nocy. Podli ludzie, tak mnie wkurzyli. Zazdrość i nietolerancja tych prostaków aż mnie przeraża.
  • awatar Pandorcia: oj no to bardzo wspolczuje. co za chamstwo tych ludzi
  • awatar Nortus & Potworna spółka: witaj w polskim piekle.
  • awatar Bafka: Wes, czytam i tez mnie przeraza ta zawisc ludzka i nietolerancja. Nie wiem, ale mam wrazenie, ze w Polsce jest to jakos silniej uwypuklone niz w innych krajach. Moze sie myle. Mimo wszystko w glowie mi sie czasem nie miesci ogrom tego zjawiska. I to wlasciwie bez powodu. Nie pojmuje dlaczego czlowiek nie moze tak zwyczajnie cieszyc sie z tego, ze ktos komus pomogl. A jak nie cieszyc to przynajmniej zachowac neutralnosc. Brali by przyklad z ciebie zamiast snuc zawistne opowiesci. I jeszcze te okreslenie: dzicy. Tak na dobra sprawe to dla mnie ci, ktorzy maja takie poglady sami sa dzicy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
67.wpis do e-pamiętnika
-----------------------

Łosoś Bałtycki (salmo salar jantar maru).
=========================================
Kacper był na wybrzeżu po zaopatrzenie do swego sklepu z trunkami świata. Już pisałem o tym ale przypomnę. Nasz Kacper prócz tego , że jest zawiadowcą całego biznesu zwanego spalarnią śmieci to prócz tego od dawna prowadzi taki ekskluzywny sklepik z wszelkimi trunkami z całego świata. Oprócz tego można tam dostać tam wszelkie tytonie i papierosy oraz wykwintne kawy i herbaty z całego świata. We wszelkie dobroci zaopatruje się sam lub dowożą mu producenci pomijając hurtownie, bo takie umowy podpisuje. Kacper to diabelnie zaradny facet i jak już coś weźmie w swoje łapki to od razu to coś zamienia się w złoto (no prawie). Ale nie o tym miało być.
Jak jest na wybrzeżu to zawsze odwiedza naszych wspólnych znajomych Kaszubów w Pucku (Pecku). Mój kolega już jest na emeryturze ale jego syn dzielnie szypruje i łowi rybki na naszym Bałtyku.
Kacper ma farta jak mało kto i teraz jak tam był to dostał od nich za niewielką opłatą piękniuśkiego świeżutkiego łososia o wadze lekko ponad osiem kilo. No i stamtąd do nas to tylko niecałe trzy godziny i już rybka była w domu, we właściwym domu.
Trzeba widzieć minę pani Marii jak zobaczyła takiego rekina w swojej kuchni. Przerażenie w oczach to bardzo delikatnie powiedziane. Tu wkroczyłem ja i powiedziałem , że sam obrobię rybkę od początku do końca. Oczy pani Marii zrobiły się takie jakieś dziwne, zabłyszczały i gdyby nie instalacja odgromowa w naszym domku to chyba by mnie trafił piorun. Twarz jej jakby mówiła -"w mojej kuchni - nigdy". Niestety ta kuchnia jest też moja i nie zważając na protesty wziąłem się do roboty.
Najpierw odrąbałem głowę i ogon. Potem dałem radę płetwom brzusznym i skrzelowym, wyciąłem płetwę grzbietową i wyrostek tłuszczowy . Nie za bardzo dokładnie wycinałem te niepotrzebne łososiowi narządy , bo i tak wszystko pójdzie do zupki rybnej. Potem zrobiłem filet z lewej strony tuszy , to pójdzie do wędzenia. Teraz oczyściłem z łusek prawą stronę rybki , wyfiletowałem i w porcje podzieliłem. Oczywiście pamiętałem aby ładniutki ponad kilogramowy filet pozostawić nietknięty , bo pójdzie do soli. Opłukałem wszystko dokładnie i na ręczniki lniane położyłem aby wilgoć oddały.
Teraz wziąłem się za zrobienie solanki. Duże naczynie a mamy taką wanienkę najpierw woda a potem sól. Sól tak długo wrzucałem aż ziemniak włożony do wanienki zaczął pływać - gotowe można rybkę tu na pięć , sześć dni umieścić. Wanienkę do piwnicy zanieśliśmy z Kacprem i potem jak już łosoś przejdzie solą pójdzie sam do wędzarki. Uwędzę go ja , bo tylko ja to w naszym domu robię a wędzić się musi w zimnym dymie przez kilka dni.
Kolej przyszła na solonego łososia. Ładniutki płat mięsiwa z obu stron obficie solą grubą morską został posypany, potem na dno pojemnika jeszcze poszła garść soli na to łosoś i na wierzch jeszcze garść soli. Teraz do lodówki , jednak co kilka godzin trzeba obrócić na drugą stronę a po dwóch dniach wyjąć mięsko wyrzucić sól oczyścić rybkę ze starej soli i na nowo posolić i tak co dwa dni. Cała operacja zależy od grubości fileta , teraz myślę , że w ciągu pięciu dni będzie gotowy.
Według mnie solony łosoś jest dużo lepszy od wędzonego , jednak wędzony jest też pyszny. A więc na Święta mamy rybkę.
Jutro na obiad jedno danie. Pani Maria ugotuje zupkę rybną z dużą ilością warzyw i kopru. Trzeba jeszcze tylko kupić dwie małe flądry i małego dorsza. Już widzę jaka będzie wyżerka tym bardziej , że makaron pani Maria robi sama. Taki cieniutki, drobny i miękki. Nie lubię makaronu niedogotowanego , czyli 'al dente, po prostu go nie jadam i już.
 

 
66. wpis do e-pamiętnika
-------------------------
Byliśmy w kinie.
================
Kilkanaście dni temu otwarto u nas kolejną galerię handlową. Sporo sklepów i wiele markowych. Kilka barów i jedna restauracja , jest też fast foot "KFC" . Czysto ładnie, fontanna, ruchome schody, dużo wolnej przestrzeni. Ogólne wrażenie nawet bardzo pozytywne, jest to już siódmy super market w naszym mieście , nie liczę tu "biedronek", "netto" czy "Lidla" i "Tesko". Po tak dużej ilości takich sklepów widać , że nasze miasto mimo bardzo wysokiego procenta bezrobotnych staje się coraz bogatsze.
Osobiście mi nie przeszkadzają te markety , bo tylko dzięki nim w małych sklepach ceny idą na dół. No i dobrze , bo ostatnio to już sklepikarze przesadzają z cenami, teraz mają kolejny powód do obniżenia marży.
Ta nowa galeria nazywa się "ALFA" i oprócz sklepów ma też pięć sal kinowych. W naszym mieście kiedyś było kilkanaście kin a ostatnio to działało tylko jedno. Z tym , że jak kiedyś byliśmy z Szczęściem moim na filmie , to bardzo źle to kino do dziś wspominamy. Krzywe fotele, złe nagłośnienie, ciasno między fotelami, zaduch i skrzypienie wysłużonych mebli też dawały się odczuć.
Tu w nowym kinie "Helios" bardzo wygodne fotele, dużo przestrzeni między rzędami, wentylacja jednak troszkę nie tak działała. szczególnie dla mnie , bo nie cierpię zapachu prażonej kukurydzy i niejednokrotnie nawet ten zapach doprowadza mnie do torsji. Tu wprawdzie żadnych sensacji żołądkowych nie było ale jednak ten zapach cały czas mnie drażnił.
Byliśmy na filmie "Hans Kloss"'stawka większa niż śmierć'. Film jak film był i koniec. W zasadzie na tym można by skończyć. I to byłaby najkrótsza recenzja , jednak nie byłbym sobą gdybym swego nie dodał. Czy film mi się podobał, no jakby w skali od 1 do 10 to był tak w okolicach 2 w porywach do 3 . Żadna rewelacja. Taka na siłę krojona historia naszego starego Bonda z tym , że tamten miał kryptonim 007 a ten nasz to bidulek posiadał swój znak J23. Dla młody podaję , że w tamtych czasach kiedy serial leciał w telewizorach polskich to wino marki 'wino' zwane inaczej 'patykiem pisane' kosztowało właśnie 23 zeta. Takie tam ludowe skojarzenia. Ten film to też jak tamto wino owocowe - półsłodkie jaka cena jego była to i tak smakowało. Jednak do końca wytrzymaliśmy a ludzi to było ze trzydzieści osób i jak na salę mogącą pomieścić blisko trzysta osób to chyba mało. Może jednak pora nie taka ,bo byliśmy na ostatnim seansie .
Z tego wszystkiego podobało mi się jedno , po bilety nie trzeba stać w kolejce a za pomocą internetu je kupiliśmy , ot taka nowoczesność w domu i zagrodzie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
65. wpis do e-pamiętnika
------------------------
Kolejna wojna krzyżowa.
=======================
Już zakony naszych wojów stoją w szeregu godnym do walki z niewiernymi. Teraz to my im pokarzemy gdzie jest miejsce tych psów naszej ziemi. Będziemy bronić naszych wartości aż do ostatniego woja. Niech nam 'Bogurodzica za przywódcę tego stanu stoi'.
No i poszło i niech tak pozostanie, teraz tylko inkwizycja stosowana do niewiernych jest w stanie wszystko wyprostować. Teraz watahy katolików będą szukać niewiernych aby potem osądzić ich w jeden jedyny sposób, w sposób katolicki. Każdego trzeba na pal nabić i zeznania od niego wyciągnąć, a zdjąć z pala dopiero aż uzna wiarę katolicką najważniejszą i jedyną na świecie. Wtedy można dla ustania boleści w jego ciele wykonać wyrok śmierci dla litości.
ludzie gdzie ja żyję , już myślałem ,że choć u nas jest normalnie. Jeden może być wróżbitą, drugi szamanem a kolejny wyznawcą kwiatu pelargonii nikomu to nie przeszkadza. Skoro w coś wierzy to już jest dobry człek a w co , to już jest jego całkowicie prywatna sprawa. Jedni lubią tego Boga inni innego, dla mnie Bóg jest jeden a i myślę , że każdy wierzący wierzy w tego samego Boga i to niezależnie od jego wyznania.
Teraz muszę koniecznie potępić cały związek wyznaniowy zwący się kościołem katolickim. Najpierw podam kilka przywar , głównych przywar kleru z tego związku wyznaniowego ;
1. kłamstwo
2. pijaństwo
3. oszustwo
4. obżarstwo
5. seksualizm (choć ślubowali celibat)
6. kradzież
7. nienawiść
8. abnegacja
9. agnostyka
10. oszustwa
To tylko te wady które osobiście w swoim życiu sam stwierdziłem. Zapewne jest jaszcze kila innych równie złych na które jednak nie mam dowodów.
Wojny krzyżowe były od wieków i tych obecnych wojen się nie uniknie .Jednak prawdziwy kościół pozostanie mimo wszystko na swym miejscu, troszkę odświeżony , troszkę nowocześniejszy ale pozostanie całkiem tak samo jak judaizm, Buddyzm, Islam czy choćby Czciciele Dymu Z Trawy.
  • awatar Gość: Odważny jesteś ! Szacunek za szczerość i obiektywizm :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
64. wpis do e-pamiętnika
------------------------

Paszporty muszą poczekać.
=========================
Byliśmy w wydziale paszportowym. Druczki pięknie wypisane , kasiora przygotowana , zdjęcia w kopercie - niestety. Pani która przyjmowała od nas dokumenty potrzebne do złożenia paszportów powiedziała , że nasze zdjęcia możemy sobie w ramki oprawić lub komuś podarować. Niestety to nie jest wykonanie do paszportu , bo do tego musi być inne ustawienie i nie wolno na zdjęciu robić retuszu. Nie wiem gdzie na naszych zdjęciach był retusz lecz jak pani pokazała zdjęcie prawidłowe to już się wcale nie buntowałem. Nie pamiętam czy fotopstrykowi mówiliśmy , że zdjęcia muszą być do paszportu ale chyba tak , sam już nie wiem a może nie mówiliśmy.Więc trzeba zdjęcia zrobić ponownie. Więc od poniedziałku znowu zaczniemy walkę o paszporty.

Pieniądze dla kościołów.
========================
Kolejne sondaże lecą na łeb i to zarówno PO jak PSL. Wszystko przez to , że cokolwiek chcą zrobić. Teraz ruszyli kasę dla kościołów i związków wyznaniowych. Już czarno widzę to wszystko , bo ludzie i tak niczego nie zrozumieją. Zresztą wcale się nie dziwię , bo jakby mi mieli odbierać jakieś apanaże to też byłbym się burzył. Wydaje mi się jednak , że koniecznie trzeba tą sprawę na wieki załatwić i raz na zawsze zamknąć 'ad akta'. Według mnie najlepszym wyjściem byłoby dopisanie do tych podmiotów upoważnionych do otrzymywania 1% z naszych podatków dopisać wszystkie kościoły i związki wyznaniowe. Na dodatek można by wprowadzić podział tego procenta na kilka części. Zapewne byłaby jakaś i to chyba dość znaczna ilość osób chcących podzielić należną kwotę na kilku obdarowywanych. Nawet gdyby ten jedne procent przypadłby trzem organizacjom to i tak było by to 0,33% a nie 0,3% . Na dodatek skarb państwa nie byłby stratny w tym całym zamieszaniu. Jednak jest jeszcze jeden problem , wszelkie zbiórki gotówki , oraz opłaty za usługi wykonywane przez księży lub inne osoby duchowne podlegały by opodatkowaniu. Skoro inne fundacje i organizacje pożytku społecznego muszą płacić podatek VAT, podatek gruntowy oraz wszelkie inne należności dla państwa to to samo musi obowiązywać i kościoły i związki wyznaniowe. Wiem, że wszystko jest trudne. Jednak o ile PO popchnie tę sprawę do końca to poparcie tak im spadnie , że mogą być drugą partią w sejmie a może i dalej.
  • awatar Gość: Jeżeli chodzi o pieniądze wszystkich obywateli ,to uważam ,że najuczciwsze byłoby zorganizowanie referendum narodowego.Poza tym kościół katolicki szerzy nietolerancję i nienawiść wobec innowierców,ale z ich pieniążków zrezygnować nie zamierza !!!
  • awatar penelopka: bo do paszportu to musi być takie zdjęcie z listu gończego. mi fotograf robił trzy razy, bo wg. niego się uśmiechałam (a naprawdę się starałam wyglądać jak smutas). na koniec w urzędzie i tak nie chcieli przyjąć, bo podobno miałam wielki uśmiech i musiałam pisać oświadczenie, że to mój naturalny wygląd twarzy ;)
  • awatar J.K.: Niby idea jest słuszna ale teraz kiedy PO wprowadza swoja "reformę emerytalną" jest to wyraźnie temat zastępczy który ma odwrócić uwagę od tego co realnie jest ważniejsze dla każdego z nas niż sprawa finansowania Kościoła (przecież i tak nie będącego instytucja biedną)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
62. wpis do e-pamiętnika
------------------------
Co bym zrobił aby mieć lepsze sondaże.
======================================
Nic po prostu nic bym nie robił. Przestałbym mieszać w emeryturach. Igrzyska piłkarskie pozostawiłbym PZPN-owi. Drogi , oj tam , oj tam jakoś jest , samochody jeżdżą , wprawdzie ciężko ale jeżdżą więc po co cokolwiek robić przy nich, no może wprowadzić ograniczenia prędkości do powiedzmy 40 km/godz. To wszystko bym zrobił czyli nic a tylko bym piastował funkcję tego czy innego szefa rządu.
Już widzę co by się działo w społeczeństwie i to całym naszym społeczeństwie. Bunt za buntem. Jedna manifestacja popychałaby drugą. Stolyca zamieniłaby się pole walki i rozrób. Tu górnicy z oponkami i kilofami , tam pielęgniarki z namiotami, ówdzie policjanci wspierani przez wojsko i strażaków razem ze strażą graniczną. Pochody, zadymy i nawet emeryci ci obecni a i ci przyszli spacerują koło sejmu i URM-u oczywiście z wuwuzelami , bębnami , butelkami a nawet mutry i śruby w łapkach mają.
Wszystko dzieje się po staremu a kraj z dnia na dzień idzie w przepaść. Koniec drogi i teraz każdy krok to już przepaść. Tak bym robił i miał święty spokój a dla mediów bym nagrał tylko jedno nagrania. W nim to ja bym ponarzekał na ten kraj, na ludzi w nim mieszkających, na partie z którymi nic w tym kraju zrobić nie można, na wszystko tylko jedno - nie, nie, nie !


Tu mam tylko jedno pytanie i to wyłącznie do ludzi myślących rozsądnie ;
- Czy chcesz takiego kraju ? -
  • awatar Pandorcia: Nie, nie chce takiego kraju, ale poniewaz srkajnosci są zawsze złe to nie chcę takiego kraju jak teraz. To tak cieżko tym wszystkim politykierom znaleźć złoty środek. Jestem przekonana że jest taki, ale to oni siedzą tam w tym sejmie i oni pobierają diety i nagrody, żeby ten złoty środek znaleźć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
61. wpis do e-pamiętnika
-------------------------

Postanowione - kupujemy campera.
================================
Już od dawna chcieliśmy coś z tym wszystkim zrobić, to znaczy porządek z autkami. Ja mam swoją Mazdę 5, Szczęście moje jeździ Skodą, Córcia niedawno kupiła sobie Yarisa. Kacper ma Volvo 4x4 lecz jak jadę daleko to się zamieniamy autkami, Róża ma VW Polo tylko Mamcia i pani Maria są bez kółek. Postanowiliśmy sprzedać Skodę Szczęścia mego a na jej miejsce kupić kampera. Prawdopodobnie będzie to Fiat Ducato lecz chcemy taki z trzema miejscami do spania a na razie nasz dealer ma tylko te pięcioosobowe. Doszliśmy do wniosku , że życie już do kresu zmierza więc trzeba troszkę nasz piękny kraj pozwiedzać. Posiadanie takiego kampera w rodzinie też się przyda , bo już dzieciaki zapowiedziały , że i one będą chciały sobie pojeździć . Kacper powiedział , że jak sprzedamy skodę to on resztę dołoży . Tak więc autko przyszłe będzie miało czterech właścicieli. Mimo wszystko i tak nie zrobi się wolnego miejsca na podwórku , bo na ilość nie będzie różnicy. Już teraz zaczynamy planować wycieczkę (tę pierwszą) po kraju. Nigdy nie byłem w Bieszczadach więc usilnie namawiam na wyjazd na połoniny . Chyba moja propozycja została przyjęta dość dobrze. No to będzie się działo, oj będzie.
  • awatar penelopka: trudno was utrzymać w domu i bardzo dobrze świat jest zbyt piękny aby go nie oglądać :)
  • awatar nomadka: Super pomysł! Nie tylko z Bieszczadami :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
60. wpis do e-pamiętnika
-------------------------
Wyszedłem na spacerek po naszym lasku. Po pierwsze po to aby sprawdzić działanie aparatu po naprawie gwarancyjnej. Po drugie z radości , że ubyło mnie 6(sześć) kilo i ważę teraz 105 . Po trzecie , bo słoneczko jest już coraz wyżej i nawet zagrzewa do spacerów.
A to com zobaczył na oczy własne to po części i Wam pokazać muszę.





 

 
59 wpis do e-pamiętnika
--------------------------

SPROSTOWANIE.
============
Upiłam się , bo wczoraj był dzień mężczyzn, bo ty kiedyś się upiłeś w dzień kobiet. Ot i całe moje Szczęście. Jak nie dzidą go to pałą. Po prostu po złości wzięła się i upiła , tak to już w domu ja mam . Po prostu przechlapane, Córcia rządzi mną na wszystkich kierunkach kompasu a Szczęście moje wprawdzie nie rządzi ale ma swoje zdanie. Wprawdzie zgadzam się z nią w większości ale denerwuje mnie jej autonomiczność. No bo jak może być aby baba miała własne zdanie. A niech ma dla świętego spokoju, jednak muszę przyznać , że babsko intuicję ma wielką. Nawet jak podałem jaj kiedyś numerki w toto to od razu powiedziała , że z takimi numerkami to tylko do burdelu mogę iść. I niestety miała rację nawet nie trafiłem żadnej cyfry. Więc sprawę wczorajszego upicia się Szczęście moje jakoś tak w odwrotną stronę przedstawiło, upiła się bo ja kiedyś też się upiłem. Wet za Wet, oko za oko, ząb za ząb i.t.p. A ten kompocik w torebce , to nie był kompocik tylko wywar z czarnego bzu i miał być dla mnie na moje trójglicerydy, niestety .

Emerytury.
==========
Politycy straszą nas tym , że kilkanaście lat nie będzie nic. Będzie tylko kryzys kryzysem podparty. Nie będą mieli ludzie pracy , mało tego nie będzie ludzi . I tu już kłamstwo skoro będzie bezrobocie to skoro nie będzie ludzi to kogo to bezrobocie będzie dotyczyło. Straszą nas , że jest nas coraz mniej i niech ludzie robią dzieci i to jak najwięcej.No dobra powiedźcie(politycy) to kobitkom po pięćdziesiątce i niech one zamiast na emeryturę przeszły na macierzyński. Już widzę śmiech w oczętach tych pań. Politycy ostrzegają nas przed inoziemcami a trzeba tu niedaleko sięgnąć do główek , nie tak dawno i nasi czyścili kible w RFN-nie czy innej Francji. Teraz już u nas jest więcej hydraulików z Ukrainy niż polskich a sprzątaczki nawet w szpitalach to są z Mołdowy, Bułgarii czy Rosji. I tylko patrzeć jak prezydentem naszego kraju będzie osoba o innej karnacji niż nasza rodzinna. Niestety takie jest życie a biała rasa i tak już jest u kresu a jeszcze kilka stuleci i białą rasę będą w ZOO pokazywać jak dziś Orangutany czy inne ssaki wyższe.
  • awatar krzyslav: Jak dotąd cokolwiek nam zaproponują w sprawie emerytur wychodzi na to że intencje są dokładnie odwrotne od deklarowanych. Wygląda to na świadomą ...destrukcję.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
58. wpis do e-pamiętnika
---------------------------


Darcie pierza i powrót marnotrawnej.
=====================================
Ja wiedziałem ,że tak będzie . Moją żonę złapią te baby , przywiążą ją do fotela i będą w nią wlewały wszelkie ingrediencja aż do stanu kiedy to sama słowa nie potrafiłaby wypowiedzieć. No i tak się stało. Przyszło moje Szczęście do domu w stanie powiedzmy nie za bardzo . Natychmiast położyłem ją do łóżka oczywiście przy pomocy Córci. Jeszcze tak bardzo upitej swojej damy nie widziałem, na dodatek z torebeczki lało się jak z beczki. Córcia zaglądnęła do środka a tam tylko ślad słoika i cała masa soczku plamiącego wszystko.Córcia powyciągała dokumenty i pieniądze i płukała to przez sporo minut i nawet niektóre udało się ocalić.


Emerytury.
===========
Tak troszkę wkurza mnie to co dzieje się z tymi emeryturami. Najlepiej jakby każdy po zdaniu wszelkich egzaminów za dwa no góra cztery lata przeszedł na emeryturę. Każdy i od razu chce być emerytem. No może i ta władza nie zawsze i na dodatek logicznie potrafi przedstawić problem , jest on jednak oczywisty. Aby mieć emeryturę trzeba na nią zapracować i niestety nie ma od tego odwrotu. Czasem mnie pytają się ludzie dlaczego ty jeszcze tyrasz, a ja zawsze i upierdliwie mówię , że jeszcze mogę a po drugie nudno mi bez roboty, a koszenie trawy i kopanie ogródka to mogę zlecić innym ludziom. Ja już mam swój wiek , wprawdzie jestem na emeryturze jednak mam tyle wolnego czasu , że aż strach o te godziny. Nie jestem pracoholikiem jednak nie lubię marnować czasu lecz nie znoszę przymusu, wszystko co robię robię z dobrej woli i niech juz tak pozostanie.
 

 
57. wpis do e-pamiętnika
-------------------------

Najpierw praca a potem przyjemność.
===================================
W zasadzie w tej dobie komputeryzacji to można by z tyłkiem się z domu nie ruszać. Jednak ja wolę się podpisywać tradycyjnie a nie jakimś kodem kreskowym lub jak inni to nazywają podpisem elektronicznym. Więc spakowałem to co miałem do spakowania a Szczęście moje też kilka kartonów butów i kilkanaście walizek z ciuchami wzięła. No może nieco przesadziłem ale zapewne niewiele. W każdym razie razem z prezentami cały tył autka był pełen a nie jest to maluch tylko Volvo 4x4. Zawsze się przy mówieniu tej nazwy bo 4 x 4 to znaczy z czterema kołami i czteroosobowy. Ani w jednym ani w drugim nie ma błędu, bo autko nasze ma naprawdę cztery koła (zapasu nie liczę) i jest zarejestrowane na cztery osoby. Tak było zarejestrowane w Szwecji a i tak pozostało po przerejestrowaniu u nas w kraju. Tam to jest dla bezpieczeństwa , bo ilość poduszek o tym mówi a u nas to zapewne bez żadnych problemów można by mieć rejestrację na pięć osób, bo tak się u nas te auta rejestruje.
Najpierw był Olsztyn i tam nocowaliśmy u rodzinki.Wcześniej byłem w tartaku pod Olsztynem, którego udziałowcem w części jestem. Poprzeglądałem księgi handlowe i bilans. Złożyłem swój podpis gdzie trzeba. W sumie taki tartak powinien więcej przynieść dochodu jednak ludzie kierujący nim nie chcą żadnych nowości. Nauczyli się trzeć drewno i to im wystarcza. Jednak tego drewna jest coraz mniej a przecież można by zacząć produkować małą architekturę. Zapewne w okolicach Olsztyna się tego nie sprzeda ale na południu , kto wie. Starałem się ludziom to wytłumaczyć ale uparci jak osły. Sprzedać udziały chcą ale roboty więcej brać się boją. Brakuje tu naszych Muszkieterów oni by tych nierobów roboty nauczyli.
Potem w Mrągowie a raczej pod Mrągowem odwiedziliśmy fabrykę poliestru, do której idą nasze wszystkie plastiki i aluminium. Jest to firma rodzinna a i ja mam tu swój niewielki udziałek. Tu jest wszystko dobrze, ludzie otwarci na nowości i chętni do pracy. Na bilans aż miło patrzeć co rok lepiej. Teraz jesteśmy w trakcie negocjacji z Dyrekcją Dróg Państwowych w Białymstoku o dostawy niektórych elementów przeznaczonych do reperacji dróg.

Motele i restauracje.
=====================
Trasa trasą ale jeść trzeba. Postanowiliśmy się tym razem zatrzymywać tylko w takich miejscach gdzie choć z nazwy wynika , że tu można zjeść coś regionalnego.
Kochani ale co to jest za oryginalność gdzie z nawaniem dania jak najbardziej ale jak człek popyta co się pod tym kryje to już nie takie oczywiste jest.
No bo na przykład jaka to jest regionalność - pierogi z kaszą mazurską ze słoninką i parmezanem. Czy naprawdę nie ma żółtego twardego sera na Mazurach całych i trzeba takowy aż z Włoch sprowadzać.
Weźmy inne danie szparagi w szynce szwarcwaldzkiej z sosem truflowym. Tu to już pomyłka regionalna w całości , może to i smaczne jest ale nawet nazwy polskiej nie ma.
Krwisty stek wołowy. No i po co to tak pisać przecież każdy wie , że wołowina na steki to jest z Brazylii lub Argentyny , bo nasza polska się na takie ogromne steki nie nadaje , bo jest za malutka.
Wprawdzie jak człek troszkę pochodził to i znaleźliśmy lokalik co to tradycją samą stoi. Były tam kołduny w rosole, zrazy z kaszą gryczaną, kartacze z przysmażoną słoninką i cebulką, knedle z jabłkami i bułeczką na masełku podpieczoną i wiele wiele innych łakoci. Byliśmy tu na czterech obiadach i każdy pyszny i nie za drogi. Tu po raz pierwszy od kilku lat jadłem prawdziwą kartoflankę , taką z niczego, to pyszota i niebo w gębie.