• Wpisów:687
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 19:59
  • Licznik odwiedzin:46 932 / 3260 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
16/126
Nadchodzi ocieplenie i to znaczne !
====================================
Jak co dzień przeglądałem prognozy pogody na wszystkich dostępnych(tych co znam) mi adresach internetowych. Jest dobrze a będzie jeszcze lepiej. Jednak za wyrocznię wszystkich prognoz stawiam Biuro Hydrograficzne Marynarki Wojennej. Tam nie ma za dużo informacji dla laika jednak dla kogoś kto kiedyś sam musiał opracowywać pogodę na już , wszystko jest jasne. Pomiędzy izobatami, izobarami, izoklinami wyżami i niżami w zasadzie poruszam się dość dobrze. Mimo iż od ostatniej wachty zarobkowej minęło sporo czasu nadal lubię śledzić te wszystkie anomalie i prawidłowości pogodowe, tak dla siebie i aby z wprawy nie wyjść.
Więc kilka słów o tym co będzie a będzie się działo. Zaznaczam tu , że moje prognozy dotyczą tylko północnej części naszego kraju.
Sobota, będzie dniem ciepłym o temperaturach dziennych w rejonie 12 - 16 st.C. w nocy możliwe będzie ochłodzenie nawet do 2 - 0 st.C.. Deszcz możliwy przelotny i tylko w zachodniej części. Wiatr słaby do umiarkowanego z kierunków NW do SW .
Niedziela, nastąpi ochłodzenie i to dość znaczne a temperatura w dzień osiągnie wysokość od 12 do 16 st.C. , możliwość opadów deszczu . Wiatr umiarkowany a w czasie deszczu dość silny i porywisty. W nocy możliwe przymrozki do -2 st.C. z kierunków W do SW a potem S.
Poniedziałek - w zasadzie podobny do niedzieli jednak możliwe przelotne opady o dość dużej sile deszczu i możliwość występowania burz a w czasie ich trwania wiatr będzie silny i porywisty z kierunków S.
Od wtorku nastąpi znaczna poprawa pogody bo będziemy znajdować się pod działaniem silnego klina wyżowego znad Ukrainy a na całym obszarze Morza Północnego ustabilizuje się silny stacjonarny niż baryczny.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
15/125
Jak bym znalazł tego co pracę wymyślił to bym go chyba zabił, potem skopał, następnie udusił aby na koniec utopić. Plecy mnie bolą. Nogi mnie bolą. Schylać się nie mogę. Mimo to Szczęście Moje wykorzystywała mnie do ostatnich godzin naszego bytowania w ogrodzie. Tu kolejny raz muszę na siebie donieść bom pazerny człek jest. Jak parcelowałem gospodarstwo na działki budowlane to zachciało mi się mieć największą działkę. No i mam. Jakbym wtedy o tym wiedział to chyba wziąłbym tę najmniejszą i jeszcze ją na dwie lub trzy podzielił. O ile roboty miałbym na stare lata mniej. A tak chciało się przed sąsiadami błyszczeć i pazerniaka udawać. Więc mam za swoje. Dobrze , że Szczęście Moje nie wymaga pomocy w cieplarce i jako , że to jej królestwo więc i ani korony ani berła od jej dóbr mi nie daje.
Dziś to za drwala robiłem i na dodatek za kopacza czy innego górnika. Najpierw trzeba było ściąć dwa drzewa owocowe jabłoń i śliwę, zmarzły w ubiegłym roku. Wprawdzie czekaliśmy , a może odbiją , niestety nie chciały już powrócić do życia. Stały takie suche i tylko szpeciły cały sad. Niestety nie mogę powiedzieć nic o owocach z tych drzew, bo nie zdążyły zaowocować. Więc bez żalu ścięte zostały, potem pociąłem gałęzie i pnie na drobne. Najgorsze pozostało na koniec , wykopanie korzeni i zasypanie dołu. Całe szczęście , że drzewka były nie za duże więc i korzenie też nie były ogromne. Jednak praca drwala jakoś mi poszła to z tymi pniakami sobie "lekko" poradziłem. Być może przez tą "lekką" pracę ruszyć się teraz nie mogę. A niech tam ale zrobiłem i to sam bez pomocy Muszkieterów Mimo , że zgłaszali chęć pomocy.
 

 
14/124

Miała być fraszka ''Na Barbarę'' ale z powodów czysto osobistych nie jestem zdolny do przepisania całości i bez błędu. Fraszka ma aż 28 wierszy a to dla mnie stanowczo za dużo. Będzie więc krótsza fraszka jednak równie ładna.


{
Szlachetne płótno, na którym leżało
Owo tak piękne w oczu moich ciało,
Przez tego smutny u Fortuny sobie
Zjednać nie mogę, aby głowie obie
Pospołu na tym wdzięcznym mchu leżały.
A zobopólnych rozmów używały?
Więcej nie śmiem rzec, bo i tak się boję,
Że z tych słów Zazdrość myśl rozumie moję.
}
 

 
13/123

Dobry pan jakiś, jadąc sobie w drogę,
Ujźrzał u dziewki w polu bosą nogę.
''Nie chodź - powiada - bez bótów, ma rada,
Bo macierzyzna tak zwietrzeje rada''.
''Łaskawy panie, nic jej to nie wadzi,
Chyba żebyście pijali z niej radzi''.


Tą fraszkę czytałem kilka razy , aż zrozumiałem o co tu biega. Dzięki tym fraszkom zaczynam się szkolić w ojczystym języku. Do łask powróciły stare książki Szczęścia mego, które na początku swej kariery zawodowej uczyła tego w ogólniaku. Widać , że język ojczysty i jej sprawiał co nieco trudności bo poszła na uniwerek i skończyła matematykę. Osobiście też należę do ludzi na pierwszym miejscu stawiających królową wszech nauk.
Widać , że wielu (bardzo wielu) lat potrzebowałem aby przypomnieć sobie o zawiłościach naszej mowy. Wszystko zapewne na dobre mi wyjdzie. Jednak czytać w oryginale to co napisane zostało wieki temu to jest wielka satysfakcja. Jak skończę z Kochanowskim to sięgnę po J.H.Paska. Ten to dopiero trudny jest (w oryginale) wszak pierwszym piszącym po polsku był.
 

 
12/122

Z sercam się roześmiał Jędrzeja słuchając,
Kiedy do domu przyszedł narzekając:
'A kat jej prosi, by się ku niemu miała,
Teraz się, małpa, z podchłopia wyrwała'.




Tak , tak kochani język polski (staropolski) to trudna jest języka.
Ostatnio zaczytuję się w Kochanowskim i mam czasem wielkie problemy ze zrozumieniem tego co imć napisał. Mimo to ileż ten nasz język jeszcze przejść musi aby spokojnie spoczął w czeluściach zapomnienia. Wszystko jednak wskazuje na to , że za jakiś czas język nasz zaginie lub co najbardziej prawdopodobne będzie tak samo albo i gorzej czytelny jak pisane inkaustem i gęsim piórem słowa Kochanowskiego, Reja czy Paska.
 

 
11/121
Po dniach słonecznych wreszcie pada.
====================================
A pada od południa, w zasadzie od obiadu. Więc od dłuższego czasu w wielkim spokoju i bez pośpiechu zjedliśmy to co nam kuchnia zaserwowała (pyszne było). Pani Maria jak zwykle na wysokości zadania stanęła i spod jej rąk zawsze wychodzi coś co po czasie warto powspominać. Dobra to kobicinka i już widać na dobre się u nas zadomowiła. Już nie czuje się jak kucharka ale nareszcie jak rezydentka. Tak bardzo się jej losy popierniczyły , że dom nasz stanowi dla niej ostoję na starcze lata. Bardzo niechętnie przyjmowała od nas tą pomoc, jednak czas tu działał na plus dla wszystkich. Już kiedy to do naszego domu zawitała (na chwilkę) Róża , to między tymi różnymi od siebie kobietami zaiskrzyło. Pani Maria widząc , że Róża też jest jakby przygarnięta, przestała się zamartwiać swoją sytuacją i zaczęła inaczej na życie u nas patrzyć.
Deszcz , który tak nagle i bez żadnej zapowiedzi spadł, stał się dla mnie wybawieniem. Dzięki temu mogę spokojnie poleniuchować i posiedzieć w swoim gabinecie. Żadna łopata czy inna siekiera tudzież grabie nie wytrącą mnie z mego ulubionego zajęcia - z lenistwa. Z tym , że moje leniuchowanie to takie dziwne jest. Nie leżę, nie posypiam, nie oglądam telewizora ale siedzę w starym wytartym fotelu czytam a w czasie między coś tam skrobnę, coś tam dopiszę, coś tam skoryguję o tak to ja lubię leniuchować. Teraz dochodzi jeszcze jedno wcześniej nie zaznane leniuchowanie - zabawa z Wnusią. Mała rośnie jak na drożdżach, je doskonale i to wszystko, biega po pokoju na czworakach wprawdzie ale wszystkie kąty są z kurzu zawsze do czysta wytarte. Aha mam zakaz kupowania zabawek i ubranek. Ostatnio to dwa kartony wypełnione poszły do domu dziecka. Już nie mogę się doczekać kiedy to pójdę z Małą do lasu na grzyby (jeszcze troszkę czasu musi upłynąć), chyba się doczekam. Doczekałem się Wnusi to teraz muszę poczekać aż pokaże jej las, potem miasto, za kilka lat wezmę ją w morze . No przystopuj pan na wszystko czasu trzeba i koniec.
 

 
10/120

Łazicki z Barzym, gospodarzu miły
Jeśliś nieświadom , jakowej są siły,
Chciej same tylko uważyć imiona,
A masz li rozum, niech spać idzie żona!
 

 
9/119

Odmów , jeślić nie po myśli;
daj, maszli dać wolą;
Słuchając słów niepotrzebnych aż
mię uszy bolą.
 

 
8/118 Każdy dzień jest taki sam
=========================
nieważne jakie miano nosi.
==========================

Każdy człek pracujący mówi , że nie lubi poniedziałku. Ja jako człowiek pobierający wypracowaną emeryturę nie lubię nie tylko poniedziałków. Nie lubię też wtorków, śród, czwartków, piątków, sobót i nawet niedziel. Dlaczego nie lubię tych dni tygodnia, z tej prostej przyczyny że jak smród w sławojce ciągną się przez moje życie. Ciągle te same dni a tylko pora roku się zmienia, miesiące się zmieniają i tygodnie a te dni na okrągło takie same. Czy nie można by wreszcie co kilka lat zmienić nazwy tych dni. Jak o wiele lepiej by szło się do pracy na przykład w poświętnik czy połykentnik. Nie jestem specjalistą do nazw jednak poniedziałek to mi już tak bardzo obrzydł, że wolę się datą posługiwać. Tym bardziej, że dla mnie każdy dzień jest podobny do drugiego. Wolne (tak myślę) mam codziennie. Dni dla mnie różnią się tylko pogodą i temperaturą na zewnątrz. Jak jest chłodno to nosa poza gabinet, jadalnię i takie tam nie wychylam. Jak jest względnie i bezdeszczowo to nawet jak się zaszyję w najciemniejszy kąt naszego domu to i tak Szczęście Moje mnie znajdzie, każe wkładać buty ogrodowe i robić, robić, robić. Oj życie to ja mam przechlapane. Wiekowo jestem dość posunięty, zdrowie to może i mam ale do podleczenia, chęci do roboty żadnej u mnie nie ma a tu młoda (o całą dyszkę) żoneczka (co Szczęściem każe się nazywać) gna mnie jak jakieś pachole czy też chłopa odrabiającego dziesięcinę.
Takoż i w dniu dzisiejszym było. Już skoro świt tak gdzieś około 11-tej stała z batem (prawie) w drzwiach i gnała na pole.
Teraz kolejna moja głupota na starość daje o sobie znać. Po diabła mi był taki wielki ogród. Przecież starczyłby malutki trawniczek przed domem i jakieś trzy drzewka z drugiej strony, ze dwie , trzy grządki na warzywa i dość, no chyba że jeszcze troszkę truskawek i agrestu oraz ewentualnie winogrono. Oj widzę , żem się znowu rozpędził.
Dziś pogoda była wyśmienita. Słoneczko operowało na checzy przez cały czas. Ciepełko też było, nawet robiłem w podkoszulku prawie cały czas. Trawniczek (3200m.kw) cały zwertykulowałem a potem zgrabiłem wszystko i nawet ognicho rozpaliłem. Narobiłem się nawet dość sporo jednak dzięki elektrycznemu wertykulatorowi i zgrabiarce na prąd służyłem narzędziom tylko jako przyrząd do prowadzenia maszyny i trzymania kabelka.
Podczas kolacji to prawie zasypiałem ze zmęczenia. Jednak robota fizyczna to ciężka jest praca.
 

 
7/117 Lody puściły, śniegu nie ma, WIOSNA.
====================================

Tytuł sam za siebie mówi co się w czasie dnia ze mną dzieje. Roboty jest huk. Wprawdzie drzewka już dawno przycięte przez ogrodnika, jednak gałęzie trzeba popalić. Liście pograbiłem i na kupie do palenia leżą. Winogrona poprzycinałem sam (bez pomocy uczonego). Szczęście moje działała razem z Różą w cieplarce i w laboratorium gdzie hodują flance pomidorów, ogórków,papryk wszelakich a i kwiatów do gruntu , bo wszystko musi w kwieciu być i koniec. Tu muszę powiedzieć , że flance są już prawie takie jakie powinny być do nasadzeń. Zima przedłużająca się niestety, nie miała wpływu na ogrzewaną flancownię czy jakby to ustrojstwo nazwać. Teraz dziewuchy żaluzje zaciągają na okna aby za bardzo słońce na nie operowało i aby troszkę zwolnić przyrost. Pani Maria na swoich grządkach już posiała pietruszkę, marchew i cebulę, bo pani Maria dalej dba o nasze zdrowie od strony kulinarnej.
W przyszłym tygodniu mamy z Piniem w wydzielonej strefie zrobić piaskownicę i taki malutki ogródek prawie jordanowski. Wnusia wprawdzie jeszcze nie chodzi ale już na czworakach biega po całym domu więc do lata może i zacznie chodzić. W lipcu będzie miała osiem miesięcy a ja w tym czasie zacząłem chodzić a Córcia miała dziewięć miesięcy jak zaczęła chodzić , może mała w nasze ślady pójdzie.
 

 
6/116 Zgłoszenie błędu - i nic !
==========================

Zgłosiłem awarię tego ustrojstwa do administratorów. Za dwa dni dostałem odpowiedź , że mam wstawić link (podali) i potem powinno być już dobrze. Link podany wstawiłem tam gdzie trzeba i dalej nic . Stoi jak stał. Bardzo chciałby aby tak pięknie stało coś innego niż ten popieprzony licznik. Znowu wysłałem uwagę do adm.. Za kilka dni otrzymałem odpowiedź , żebym wszedł na spam bo może coś jest nie tak z tym spamem. Może bym i wszedł na ten ichnich spam, ale czym to się je i jak się tam włazi to tylko diabeł wie. Jednak może i duszę nieczystą mam ale zaiste do sitwy diabelskiej nie należę. I dalej stoi jak nie przymierzając sternik przy kole sterowym i choćby największy sztorm czy inne zdarzenie atmosferyczne było on ani w lewo ani w prawo a tylko kurczowo za kólko trzyma i kieruje tą balią.
Nie proszę Was o pomoc. już się do tego licznika przyzwyczaiłem. Szkoda tylko , że suma cyferek nie daje oczka brakuje tylko 1. Nie 4 , nie 9 ale właśnie 1 a miałobyć tak pięknie a jest jak zawsze.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: ja na licznik pingera nie patrzę od lat. mam własny licznik, który podaje mi gości jak na tacy :D
  • awatar krzyslav: Szczerze powiedziawszy nawet nie wiem czy ten licznik u mnie działa czy nie ;)
  • awatar Do jutra: @Nortus & Potworna spółka: :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
5/115 Kto odgadnie autora tego tekstu?


A gdyby na forum międzynarodowym się nie udało, to warto obok stanowczego żądania wprowadzenia w naszym kraju zakazu „in vitro” rozwinąć wachlarz żądań na kolejne sfery naszego życia techniczno-gospodarczego. Uczyńmy nasz kraj wolnym od czynników zagrażających człowiekowi. Idąc tą drogą zażądajmy więc, by:

Zlikwidować polski przemysł zbrojeniowy, rakiety przekuć na pługi śnieżne, a czołgami dowozić dzieci do szkoły.

Polskie wojsko rozbroić i wcielić do Rycerstwa Niepokalanej, by orężem różańca walczyło o lepszą przyszłość - zamiast zagrażać komukolwiek.

Polski przemysł piwowarski, winiarski i gorzelniczy zlikwidować (jako wybitnie zagrażający milionom rodaków) albo przeprofilować na produkcję biopaliw i innych płynów społecznie użytecznych a zarazem bezpiecznych. Wyjątek mogłaby stanowić produkcja wina mszalnego w poddanych ścisłej kontroli ośrodkach.

Podobny los powinien spotkać cały przemysł tytoniowy. Nikt przecież, nawet ci uzależnieni księża i biskupi, nie będzie negował szkodliwości palenia tytoniu. Plantatorzy tytoniu powinni się przeprofilować na produkcję liści laurowych.

Szkodliwość wielu programów telewizyjnych zdaje się wołać o nowy organ cenzury, chroniący przed różnorakimi czynnikami deprawującymi dzieci, młodzież, dorosłych, a nawet starców. Można by zabronić używania oddzielnych odbiorników telewizyjnych, a na zbiorowych salach wyznaczyć miejsce dla kapelana i objaśniacza kontrowersyjnych scen, wypowiedzi i informacji.

Natychmiast zakazać rozwodów, a życie płciowe małżonków poddać rygorystycznej autokontroli, z ewentualnym uwzględnieniem jakiegoś czynnika zewnętrznego.

Wprowadzić ograniczenie prędkości pojazdów poruszających się po drogach nawet do poziomu 30 kilometrów na godzinę. Ilość wypadków drogowych zmalałby radykalnie. Podobny postulat mógłby również dotyczyć ruchu lotniczego (niech latają nisko i powoli).

To tylko wybrane dziedziny domagające się natychmiastowej reakcji Kościoła wobec zagrożeń czyhających na człowieka. Myślę, że wierni zaczytani w dokument KEP wskażą biskupom kolejne zakazy jakich ci powinni zażądać od polskich parlamentarzystów.

Jeśli przez całe wieki chrześcijaństwa w Polsce nie udało się skutecznie wszczepić wiernym umiłowania Ewangelii i wypisać w sercu każdego katolika złotej reguły etycznej przypomnianej przez Jezusa - „Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy”/Mt7,12/, to przypuszczam, że zainteresowanie, percepcja i entuzjazm z treści zapisanych w kolejnym dokumencie KEP, mogą być równie mało skuteczne jak wielowiekowe wysiłki ewangelizacyjne podejmowane przez dziesiątki tysięcy księży, sióstr zakonnych, że o skuteczności biskupów wspomnę na końcu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
4 / 134 - Niestety wszystkiego nie ogarniam.
=================================

Miało być lepiej a jest jeszcze gorzej jak przed przerwą w bytności na pingu.
1. Nie działa mi licznik
2. Aby dodać zdjęcie , no właśnie - nic
3. Korekta w listach niemożliwa do
przeprowadzenia
4. Wprawdzie mogę dodawać komentarz lecz po
pewnym czasie znika.
W związku z powyższym coraz bardziej widzę, że mój powrót tu okazał się niezbyt trafnym rozwiązaniem. Chciałem powrócić do SWEGO TOWARZYSTWA i czuć , że ktoś czyta moje wypociny. Chciałem prowadzić taki powiedzmy dialog, taki pseudo dialog ale zawsze. W chwili obecnej nawet na monolog nie mogę liczyć. Nie wiem czy jest to spowodowane brakiem kontroli przez moderatorów Pinga czy po prostu szefowie tej firmy nas olewają. Ja dużo rzeczy rozumnie jednak nie lubię jak ktoś mnie ignoruje. Wiem , że jesteśmy tu za friko, jednak skoro już coś się zaczęło robić to trzeba to robić dobrze. Oczywiście jest to moje zdanie i wolno się z nim nie zgadzać. Życie i długa służba w rybołówstwie nauczyły mnie dobrej i rzetelnej pracy. Potem i obecnie jako pośredni pracodawca wymagam od ludzi tylko tego aby robili tak aby się nigdy nie wstydzili tego co zrobili. Praktyka i życie jednak dowodzą całkiem coś innego.

Nie lubię się żalić jednak wyrzuciłem z siebie to co mnie tu drażni. Czy to ktoś łaskawie przeczyta - wątpię. Jednak co z serca to i z duszy, jakoś mimo wszystko lżej mi.
  • awatar o niej: czyta ... :)
  • awatar madleine: @Nortus & Potworna spółka: popieram! sama wróciłam po długim czasie.
  • awatar Wes, kocury i rodzinka: @nikt ważny...: Witaj. Przypominam sobie jak dwa lata temu nawet czasem do siebie pisaliśmy. Pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

3//133 - Jesienna przygoda.
=====================
Kilku z Was już zna tę historię, jest ona jednak warta opisania szerszemu gronu ewentualnych czytelników. Tym bardziej , że Ci co ją znają nie znają dalszego ciągu tego wydarzenia.
Było to późnym latem lub jak inni wolą wczesną jesienią. Trzeba tu dodać , że wokół naszej checzy zawsze kręci się sporo czworonogów z tym , że głownie są to koty i to rasowe pochodzące z rodu Polski Kot Nizinny (niektórzy te przymiluchy zwą po prostu dachowcami). U nas mają wikt i spanko na styropianie pod dachem. Kotki dokarmiamy raz na tydzień tabletkami przeciw zajściu w kocią ciążę ale panom nie zapewniamy żadnych antykoncepcji (prezerwatyw kocich nie ma -podobno) natomiast na kastrację jako mężczyzna nie zezwoliłem. Wprawdzie to koty ale jednak chłopy a tu już męski szowinizm wziął górę, naszym kotkom nie zrobią dzieci a jak gdzieś na boczku sobie coś tam, coś tam to ich kocie prawo. Mieliśmy takiego jednego kota , wybitną kocią jednostkę nazywaliśmy go Dziubut. To taki domorosły tato. Potrafił zawsze zadbać o swoje potomstwo, przytulał, wylizywał mordkę i inne narządy, uczył polować i bawił się z nimi jak matka. Bo prawdziwego ojca poznaje się po tym jaką matką jest. Nawet spał ze swoimi młodymi a w chłodniejsze noce potrafił malucha przytulić i ogrzać.
Naszedł ten dzień , kiedy miało miejsce to zdarzenie. Tego dnia "nasz" Dziubut przyprowadził swego młodego. Kocię nie miało jeszcze miesiąca. Kociak był niedożywiony i dość brudnawy.Kocię miało bardzo zaropiałe oczy i jakaś wydzielina z nich się sączyła. My jako prawi ludzie w te pędy do kliniki pojechaliśmy i tam diagnoza była nie za ciekawa - kocię jest chore na koci katar. Pan doktor (doktor nie lekarz) wytłumaczył nam na czym ta choroba polega i jakie rokowania na przyszłość. Przyszłość dla tego maluszka jakby nie patrzeć nieciekawie się zapowiadała. Proponował uśpienie lub długotrwałe leczenie. Jednak jak się dowiedział, że to kocię wolno biegające to nawet namawiał nas do eutanazji małego. Postanowiliśmy go leczyć i może wyleczymy go z tego kataru. Po miesiącu kociak cały czas miał chore oczy mimo ciągłego dawkowania leków oraz zakrapiania oczu. W międzyczasie jego ojciec opiekował się dzielnie swym dzieciakiem. Poznaczył moczem wszystkie wystające z ziemni progi, murki, siatki, krzewy, drzewa dosłownie wszystko obsikał tak aby mały kierował się zapachem. Jak mały się oddalił za bardzo to w zębach go na taras przynosił , polizał i dalej pilnował. W tym czasie Dziubut nigdzie na dziewuchy nie chodził i przez ten okres robił za matkę.
Po kolejnej wizycie w klinice okazało się , że kocie jest niewidome. Po prostu za długo trwała choroba, podobno jakbyśmy z nim o dwa tygodnie wcześniej przyjechali to oczy byłyby do uratowania. Pozostało nam tylko jedno kupić małemu białą laskę i wziąć do domu już na zawsze. No bo jak go puścić wolno , przecież nie da sobie rady. Problem jednak jak toto maleństwo przyjmie mój Michu. Jakoś tam dały sobie kilka razy po pyskach, troszkę się pogoniły, siusiu i kupkę jednak w jeden dołek robiły, no jakoś będzie.
W grudniu ojciec małego Dziubut odszedł do kociego Nieba z powodu starości.W naszych serduchach jednak pozostanie na zawsze jako ten wzorowy Ojciec przez duże "O".
Małego nazwaliśmy Franek , mimo swego kalectwa a może dlatego jest to największy przymiluch w naszym domu. Tylko Michu jest troszkę (czasem) zazdrosny i wtedy się boczy na mnie(troszkę).
 

 
2/2 b.r. - W I O S N A , A C H G D Z I E T Y
====================================

No nie wiem, już nawet mi się nie chce pozytywnie o tym myśleć. Miała być wiosna a co jest ...
Szczęście Moje już się zaczyna denerwować, bo pomidorki, papryczki i ogórasy już są wielkie(Oczywiście chodzi o flance). Już za kilka dni powinny znaleźć się w cieplarce a tu gówno , nic z tego. Wprawdzie mamy taki domacznoj raboby piecyk do cieplarni jednak przy nocnej temperaturze w okolicach 2, 3 na minusie i tak nic z tego by nie było. Przyszło nam czekać na lepsze czasy (pogodowe) oczywiście.
Jak sobie jeszcze pracowałem to pamiętam podobną pogodę w 1979.Wówczas to zima trzymała się całkiem nieźle aż do maja(prawie). Wówczas to śledzia tarłowego spod Świnoujścia prawie wyrywaliśmy spod lodu, bo cała Zatoka Pomorska była skuta lodem wprawdzie nie za grubym ale jednak a pływające kry nie za bardzo ułatwiały nam pracę.
Mam nadzieję , że i w tym roku nadejdzie dzień kiedy to z całym ustrojstwem i Miśkiem przeniosę się do domku ogrodnika i tam w swej samotni uda mi się pokończyć te wszystkie rzeczy które są napoczęte. Tam będę miał spokój i ciszę, bo teraz w domku to wszystko kręci się wokół wnusi.
  • awatar krzyslav: To kara za grzechy naszych rządzicieli. Tylko jak to zwykle u nas - karane są głównie ...ofiary.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: nie strasz wiosny ! bo jeszcze się dowie, że może sobie na więcej pozwolić i co wtedy ? miłego
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


121 dni mojej nieobecności i co ... ?
=====================================
Po wielu dniach niebytu (piśmiennego) tu na tym blogu , po uzyskaniu wszelkich możliwych zezwoleń na kontynuację bytności od wszystkich członków własnej rodziny - jestem.
Najpierw wszedłem na główną a tu , egzaminy w podstawówce. Jakaś Jolka zdała, inna Beata chwali się sukcesem, Preencessagolden też zaliczyła. Same dzieciaki , żadnego wpisu od jakiejś osoby troszkę do mego wieku zbliżonej. Ta główna to też jakaś taka dziwna, tylko kawałki wpisów, a na stronie "kilkaset"prawie) takich króciutkich wpisków. Troszkę się tym podłamałem , takie zmiany. Myślę , że na gorsze a miało być lepiej a wyszło jak zawsze.
Zastanawiam się nad tym czy całkiem nie zlikwidować tego pinga i zapomnieć o nim na zawsze. Żal tylko tych moich znajomych których wpisy czytałem i żadnego nie opuściłem, tak że jestem na bieżąco ze wszystkimi sprawami.
No sam nie wiem co dalej z tym fantem począć , pozostać mimo wszystko czy na wieki o tym zapomnieć?
  • awatar Dejotka: o! cześć! co u Ciebie?? tutaj od jakiegoś czasu wszyscy powoli odpływają...
  • awatar madleine: pozostać i nie zawracać sobie głowy główną! Witaj Wes :)
  • awatar penelopka: ja nie wchodzę na główną, od razu loguje się do mojego ogródeczka i do moich znajomych :) i cieszę się, że wróciłeś :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
130 wpis do e-pamiętnika
========================
Pewien etap w życiu już poza mną, teraz czas
--------------------------------------------
na nowe.
---------
Wnusia już w domu . Teraz trzeba dom i wszystko co z nim związane trzeba chronić coraz bardziej. Wszak spadkobierca musi dorastać w domu pełnym miłości a o tym co dzieje się wokół domu i w nim samym to tylko dla nas będzie wiadomością. Czasem dobrą , czasem złą ale zawsze prywatną.
W związku z tym uciekam z "pinga" , wprawdzie jeszcze nie likwiduję całkiem konta , jednak już nie będę tu pisał. Wprawdzie jeszcze kilka tygodni (miesięcy) podglądać będę Was lecz już nic nie skomentuję.
Takie czasy . Miło mi było z Wami, o niektórych z Was nigdy nie zapomnę. Niektórzy stali się moimi przyjaciółmi nawet poza pingem. Oni nadal pozostaną ze mną, bo piszemy do siebie e-maile a nawet dzwonimy do siebie.
Żegnajcie więc i trzymajcie się ciepło , pozdrawiam wszystkich ciepło - Wes.
  • awatar pau: Życzę Tobie i Twoim bliskim wszystkiego dobrego :)
  • awatar penelopka: jakoś tak się dzieje, że każdy stąd znika w przełomowych momentach...ale tak to jest. zawsze życie realne będzie ważniejsze niż wirtualne. dziękuję, że z Nami byłeś i życzę ot tak po prostu szczęścia. a jak byś chciał wrócić...
  • awatar nomadka: Żegnaj Kapitanie, skoro taka jest Twoja decyzja, nie pozostanie nam nic innego, jak tylko ją uszanować. Jednak - żal...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Donald Tusk, czyli tam i z powrotem. "Newsweek" opisuje loty premiera

Nienawidzę dziadostwa. Dlatego ogłaszam, że nie mam problemu, by prezydent, premier, ministrowie i wysocy urzędnicy, a także ci z niższymi urzędami, ale robiący dobrą robotę, zarabiali dobrze. Zgadzam się, by za służbowe spotkania płacili służbową kartą kredytową, jeździli na nie służbowym samochodem i kupowali prezenty zagranicznym gościom, jeśli jest to w interesie państwa. Moja hojność jako podatnika, ma jednak granicę. Donald Tusk nie tylko ją przekroczył, ale dosłownie i w przenośni przez nią wyleciał.
Tak pisze Tomasz Machała z "na temat.pl".

Teraz kilka słów na temat z mojej strony.
-----------------------------------------
Tak w zasadzie to ja z głównymi tezami się zgadzam. Jednak obowiązkiem Premiera jest mieszkanie w stolicy państwa , które reprezentuje. I tak Premier GB zamieszkuje przy 10-tce (każdy), Premier Włoch mieszka w rządowych apartamentach, Prezy
dent(czytaj Premier) Francji zamieszkuje w jakże pięknym miejscu. A u nas jest dowolność zamieszkiwania. Nie dość , że to jest utrudnienie dla ochrony a na dodatek koszty dla państwa. Tu można by powiedzieć - jakie Państwo taki premier. Nie jednak tą drogą iść chcę. Szczególnej ochronie podlega kilka osób w państwie a premier jest jedną z nich. Niech sobie jeździ do Trójmiasta jednak tylko wtedy kiedy jest to uzasadnione jego wewnętrzną polityką. Samo objęcie urzędu premiera nie jest dla dzieci, które na weekendy do rodzinki powracają. Premier to jest zazwyczaj dorosły osobnik , który potrafi pogodzić rodzinę z polityką. Lubię i szanuję Pana Tuska jednak jestem przeciwnikiem wykorzystywania stanowiska do celów własnych. Jak pływałem to nigdy nie obciążałem swego armatora za swoje wypady na ląd, chyba , że kilkunastu członków mojeju załogi chciało to i owo zobaczyć. Wprawdzie płacił za nasze wycieczki nasz armator jednak tu płaci podatnik , ja jednak się na to nie godzę. Każdy wypad premiera do miejsca , gdzie mieszka jego rodzina powinien być przez niego opłacony. Lepiej więc rodzinę mieć przy sobie to będzie lepsze dla rodziny jak i dla podatnika.
  • awatar Pandorcia: Jeżeli chodzi o Tuska to on nigdy, ale to przenigdy nie robił nic dla dobra podatnika. Dobrze, że takie rzeczy wychodzą, może w końcu niektórzy ludzie przejrzą na oczy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
129. wpis do e-pamiętnika.
21 listopada 2012 roku przyszła na świat moja
=============================================
wnuczka.
=======
Dom nasz wprawdzie jeszcze jej nie widział ale ja i owszem.Jestem codziennie w szpitalu i cieszę się, i cieszę się etc.etc. Wszyscy się cieszą, a Pinio to chodzi dumny jak kogut, nawet jakby mniej na pielęgniarki spod oka spozierał. Ja jakoś coraz więcej i to już prawie jawnie przyjmuję od tych panien życzenia.
Mała jest ogromna i wielka waży 2450 gram, ma 56 centymetrów długości no i już ma żółtaczkę. Podobno to jest normalne i małej nic nie będzie ale jednak choroba to choroba.
Jeszcze kilka dni i Córcia do dom powróci z maleństwem. Wtedy to wszyscy zabierzemy się do hodowania małej.Zasadniczo to jeszcze imienia nie znamy co mi nie przeszkadzało się na konto małej upić i to z babcią czyli Szczęściem moim. Na razie nazywamy ją Mała lub Tradycja. Tradycja dlatego , że jakoś i ja i bracia moi mają córki i dlatego ta tradycja. Tradycja tradycją a Ród ginie chyba , że coś na boku uda mi się zdziałać. A to już nie jest nasza rodzinna tradycja.
  • awatar nomadka: Ogromnie, ogromnie cieszę się,że zostaliście Dziadkami, że Maleństwo już jest z Wami :). Posyłam moje Anioły, by je strzegły i witam je z całego serca na tym, naprawdę cudownym, świecie! Moje gratulacje i najlepsze życzenia :)!!!!
  • awatar Nortus & Potworna spółka: szczęśliwy Dziadek, szczęśliwy. Gratulacje dla mamuśki :)
  • awatar penelopka: gratulacje :* i ta data...znam dwie osoby urodzone tego dnia i to są wspaniali ludzie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
128.wpis do e-pamiętnika.
-------------------------
Opieka w tym szpitalu jest bardzo dobra a nawet
===============================================
za ładna i za zgrabna jak na moje starcze żądze.
================================================

Jezuseńciu głowa mnie boli od tego patrzenia. Pielęgniarki i owszem zawodowo nie jestem w stanie powiedzieć co potrafią ale ciałka to mają, takie że boże zmiłuj się. Piękne szczuplutkie nie za wysokie ale też nie niskie , z piersiami w sam raz dla mych dłoni (a małe mam). Jezuśku tu mógłbym na stałe zamieszkać nie zważając na Szczęście moje ani na inne sprawy. Już się zakochałem tylko jest tych kochań tyle , że na razie ulokować w jednej nie potrafię. Wszystkie są piękne , zgrabne i chyba chętne. No cóż trzeba pomyśleć o czymś innym , bo te dziewuchy o szał moje nadwątlone serducho doprowadzą. Teraz już wiem dlaczego zatrudnia się te ładne a te mniej ładne są do pracy. Na dodatek żona w ciąży nie jest zbyt pociągająca a tu na oddziale tyle ciałek chodzi luzem. Nie mówię to o sobie ale myślę o Piniu , no niech ja dorwę tego sukinkota na probie czy nawet chęci próby nawiązania kontaktu z inną laską niż moja Córcia to ślepia mu wydłubię i to tylko pazurami. A zresztą wcale bym się za bardzo nie zdziwił gdyby gościu cóś na boczku chciał mieć, one takie ponętne. Powinien być zakaz zatrudniania ładnych i zgrabnych kobitek w miejscach gdzie są chłopy wyposzczone.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
127. wpis do e-pamiętnika
----------------------------

Dzięki akuszerce - położnej , zmiana decyzji.
=============================================
Od momentu zamieszkania u nas pani akuszerki, lub jak teraz się tę specjalizację nazywa położnej, wiele się zmieniło w nastawieniu Córci do porodu w warunkach domowych. Pani owa od samego początku namawiała Córcię do zmiany decyzji i pójście na oddział położniczy do naszego szpitala. Przedstawiła tak dużo argumentów za tą decyzją , że nawet Pinio było za. W związku z tym wczoraj pojechali oboje biorąc ze sobą dość spory bagaż. Pinio ma być z nią przez cały czas , bo to jest tak zwany poród rodzinny. Podobno Pinio uzyskał bardzo dobrą opinię od pani prowadzącej ćwiczenia przed i porodowe.
Sam jestem ciekaw jak będzie się zachowywał podczas samego porodu, bo jak zemdleje na widok krwi to będę się śmiał z niego , że ho, ho!
Na razie brak jakichkolwiek wiadomości a brak wiadomości to jest dobra wiadomość.
Czekamy , czekamy. Wcale nie jesteśmy zdenerwowani, życie się toczy nadal bezstresowo, i jest fajnie. Szkoda tylko , że ostatnie zdanie nie ma nic wspólnego z prawdą .
  • awatar penelopka: czyli już coraz bliżej :)
  • awatar Dejotka: Bardzo mądra decyzja!
  • awatar Nortus & Potworna spółka: i dobrze. zawsze to bezpieczniej. dzisiejsze kobiety to nie te z XIX wieku baby co rodziły na drążku :D rodzić może naturalnie ale żeby lekarz był w pobliżu :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
126. wpis do e-pamiętnika
---------------------------
No nie wiem jak to będzie dalej lecz już widzę braki w tym całym ustrojstwie. Nie mam nic przeciwko lampom przeciw bakteryjnym lecz one powinny być tylko na oddziałach chirurgicznych. Po diaska naszym dzieciakom takie cóś. Wiem , że to Pinia sprawka lecz czemuż Córcia się na takie idiotyzmy zgadza. U nas zawsze było czysto , że nie powiem przesadnie czysto. Ja wszystko potrafię zrozumieć jednak nie lubię jak mnie ktoś obraża a obrazą są te lampy. Zresztą niech im tak będzie , ja przysiągłem sobie ,że nie będę w ich życie nigdy ingerował i tak będzie.
Jednak jak już się urodzi wnuczek czy wnuczka a Pinio będzie dalej robić higienie koło dupy , to ja już z nim pojadę i on też o tym wie. Wiec mam nadzieję , że gościu się opamięta.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
125. wpis do e-pamiętnika.
1. Wszyscy jesteśmy w ciąży (no prawie).
Cały dom zmienił się. Nigdy nie było u nas bałaganu a o brudzie to nawet nie wspomnę jednak teraz to chyba lekka przesada. W nowo przygotowanym pokoju dla NOWEGO DOMOWNIKA niedawno zostały zainstalowane lampy przeciw bakteryjne (takie jak w szpitalach). Nie wiem czy tak powinno być lecz powiedziałem sobie , że wtrącać się nie będę. Jednak według mnie to lekka przesada. Pinio z Córcią chodzą na lekcje rodzenia i oboje potem ćwiczą te "ufy" w swoim pokoju. Córcia jeszcze wprawdzie chodzi do szkoły ale już ma zastępstwo na angielski i niemiecki jednak jeśli chodzi o łacinę i grecki to chyba uczniowie będą musieli na własną rękę sobie poszukać.
Córcia co trzy dni chodzi do lekarza i teraz już wiemy , że dzieciaczek urodzi się między 17 a 19 listopada. Tak bym sobie śnił aby to był 18 (czyli dzień moich urodzin) no ostatecznie 19 (to dzień urodzin Szczęścia Mego) a skoro już się nie uda to niech troszkę przenosi i niech się to stanie 22 (w dzień urodzin Córci). A w końcu obojętnie kiedy to będzie i tak wszystko w kupie. Od przyszłego tygodnia ma u nas zamieszkać akuszerka a lekarz już dawno umówiony i pod telefonem .
2. - Niesmak po wczorajszym Święcie.
Jesteśmy (my Polacy) chyba jedynym krajem na globie , którego obywatele w dzień Święta Narodowego zachowywali się jak kibole na najpodlejszym meczu czwartej czy jeszcze gorszej ligi. Mam kaca i wstyd mi za tych wszystkich idiotów. Moje zachowanie nie zawsze jest takie święte jednak w dniach szczególnych staram się być o.k. A już te ONR-y czy inni faszyści to to już chyba przekracza wszelkie normy . Najlepiej powyrywać kostkę brukową, poniszczyć kilka przystanków, przywalić policjantowi lub zbić szybę wystawową. Ot i radości na rok starczy do następnego święta niepodległości. A kysz , poszła, przepadnij maro nieczysta.
  • awatar krzyslav: Właśnie zakończyłem konwersację z pewną babcią, dumną że zasponsorowała elektroniczną nianię. Taki full monitoring pokoju niemowlaka, z dźwiękiem i obrazem w salonie. Chryste! Jak ci nasi Starzy wychowali nas, a i my sami nasze dzieci, (większość) na porządnych ludzi, bez takich gadżetów? Obchodów 11-go Listopada nie będę już komentował. Obciach przed Światem.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: każdy nowy mieszkaniec wywraca życie starych domowników :D a co święta: brak słów :(
  • awatar hubolina: Lampy przeciwbakteryjne? A cóż to takiego???Dawniej takich cudów nie było i dzieci żyją do dziś i mają się dobrze :) Ale co kto lubi i czego potrzebuje. Rzecz gustu a o gustach się nie dyskutuje...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jako , że jabłek w naszym sadzie jest ci dostatek i już nie wiemy co z nimi robić postanowiłem troszkę pofantazjować w kuchni.Tym bardziej , że Córcia razem z Piniem odpoczywają (przytulają się) po obiedzie, Szczęście moje razem z Różą pojechały do miasta na jakieś promocje, pani Maria jeszcze nie wróciła z kościoła , więc mną nuda zawładnęła. Misiek spokojnie leży u mych stóp i leniwie mruczy , mały Franek (ten niewidomy przygarnięty kocurek) cały czas gryzie mnie w kapcie a potem się przytula do wszystkiego co z podłogi wystaje. Więc z nudów postanowiłem upiec ciasto na wieczór.
Składniki tegoż:
Cztery ładne jabłka, obrać ze skórki i pozbawić gniazd nasiennych , potem pokroić na cząstki (dużo cząstek z jednego jabłka powinno ich być 32) do jabłek dodajemy 1/2 szklanki cukru albo więcej jak kto lubi bardziej słodkie i sporo cynamonu albo nie jak kto nie lubi. Wymieszać i poczekać aż soczek puszczą a potem zasypać mąką (kilka łyżek albo więcej) i wymieszać dokładnie tak aby się wszystko dobrze połączyło.
Na ciasto to trzeba 2 szklanki mąki (poznańskiej) lub więcej , szklankę cukru a jak kto lubi bardzo słodkie to więcej. Kilka jaj ja daję 2 ale można więcej nawet i 4. 1/2 kubka śmietany sałatkowej lub cały mały kubek śmietany ukwaszonej (200 gram) i to całkiem obojętnie czy to jest śmietana 10% czy 18% każda jest dobra. Teraz jeśli chodzi o tłuszcz to nie ma żadnego znaczenia czy doda się masło czy olej jednak to ciasto nie lubi żadnej margaryny nawet tej "najlepszej" , tłuszczu trzeba dodać niewiele po prostu kilka łyżek oleju (nie oliwy) lub masła. @ łyżeczki proszku do pieczenia i całe opakowanie cukru waniliowego, można dodać kilka kropli jaki olejku zapachowego , najlepszy waniliowy ale może być rumowy. Wszystko trzeba dokładnie wymieszać tak aby się wszystkie składniki dobrze połączyły i wlewamy całość do foremki (pamiętając , że ciasto rośnie trzykrotnie). Oczywiście foremka musi być wysmarowana tłuszczem i wysypana bułką tartą. Teraz na wierzch kładziemy jabłka razem z sokiem (jednak jak soku jest dużo to odlewamy część). Można to robić ręką ale ja kładę po prostu łyżką i potem wyrównuję. Tak przygotowane ciasto wkładamy do gorącego piekarnika podgrzanego do 180 stopni i pieczemy 45 minut. Sprawdzamy patyczkiem czy nie przylepia się do niego, jak nie to już gotowe. Wyjmujemy i lukrujemy po wierzchu jeszcze gdy całość jest w foremce a ciasto gorące, nie żałujemy cukru pudru, bo polewa musi być słodka i widoczna.
Można jeść na ciepło , jednak lepsze jest schłodzone podane z dobrą herbatką osłodzoną syropem z pigwy.
Polecam i smacznego.