• Wpisów:687
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 19:59
  • Licznik odwiedzin:45 449 / 3175 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzień dzisiejszy to dzień moich urodzin. Od jutra będę miał 67 lat. Niby sporo ale ile do końca pozostało tego nie wiem. Moje życie jest obecnie ułożone i to nieźle. Jednak za sobą pozostawiłem sporo spraw niepozałatwianych i kilka razy udało mi się sprzeniewierzyć prawu ale to już było i się nie odwróci.
Jak każdy troszeczkę sprawę zdający sobie człowiek po co ma tą tkankę gąbczastą zwaną mózgiem a dla zasady nieźle potrafiący się tym czymś posługiwać, postanowiłem zrobić bilans.
Nie swój , bo on nie jest godny tego aby to wszem i wobec obwieścić. Będzie to bilans z naszego powyborczego coś tam , coś tam.

Nie jestem całkiem pewny , czy przegraną PO można nazwać porażką ale skoro lepsi odemnie i to znacznie tak twierdzą niech więc tak będzie.

Przyczyna pierwsza: fatalna sytuacja w jakiej znajdują się młodzi, ci którzy 8 lat temu zaufali Platformie. Albo dalej mieszkają u rodziców, albo próbują dojechać do pracy likwidowanymi przez PKP liniami albo są w Anglii, Danii, Holandii itp. Nigdy nie pracowali na umowie o pracę, cały czas śmieciówki lub staże, które kończą się i tak zatrudnieniem kogoś z rodziny. Jeden z najwyższych na świecie wskaźników zakładanych własnych firm pokazuje że jeśli nie masz pomysłu na biznes musisz uciekać.

Przyczyna druga: uśmiechnięty Nowak paradujący niczym blogerka modowa w nowym luku po sejmie i obściskiwanie go i poklepywanie po plecach. My wyborcy odrzuciliśmy Nowaka. My wyborcy decydujemy kto może robić politykę i jaki jej styl nam się podoba. Gdy nas nie słuchacie efekty przychodzą z opóźnieniem ale bolą tak samo.

Przyczyna trzecia: każdy z nas ma rodziców, jeśli jeszcze żyją i dziadków. Mamy ciocie i sąsiadów. Jeśli chorują widzimy jak bardzo państwo utrudnia im dostęp do lekarzy i do leczenia. Jaka to droga przez mękę. Że aby chorować trzeba mieć końskie zdrowie i mnóstwo kasy. Tak, kasy. Im więcej zaoszczędzi rząd manipulując przy listach refundacyjnych tym więcej zapłacę ja by ratować mamę. I przy wyborach wystawiam rachunek. Kolejki po kilka miesięcy do zwykłego państwowego endokrynologa to tylko kawałek tematu. Operacja biodra: dwa lata oczekiwania. Itd.

Przyczyna czwarta: ciągły rozjazd pomiędzy dochodami firm, wzrostem gospodarczym, zieloną wyspą a pensjami pracowników. Rząd w szantażu organizacji pracodawców idzie w złym kierunku. Świat jest już 25 lat dalej niż Balcerowicz który ze swoimi teoriami zatrzymał się ćwierć wieku temu. Te recepty już nie działają. A jeśli działają to wyniszczają organizm społeczny w innym miejscu. Dobre duże firmy w których są mocne związki zawodowe płacą już średnio 2 lub 3 krotność średniej krajowej i dalej są rentowne (Orlen, KGHM, energetyka). Kopalnie a raczej związki zawodowe w nich działające stoją twardo na swoich zdobyczach i nic nie chcą popuścić. Cały kraj dokłada to tych firm , które kiedyś całkiem nieźle gospodarowały a teraz ....

Przyczyna piąta: Tusk był charyzmatycznym liderem z którym nie mógł sobie poradzić Kaczyński na żadnym polu, zwłaszcza otoczony przez kompletne miernoty. Kopacz nie jest jeszcze liderem i nie ma żadnej pewności że nim będzie. Jeśli to scenariusz na spalenie Ewy Kopacz i premierostwo Schetyny po następnych wyborach, to może okazać się że premierem będzie wtedy Kaczyński. Ten już rządził kilka miesięcy i poddał się , bo zbyt trudne to dla niego było. Kaczyński doprowadzi PiS do upadku lub rozbicia na drobne tak jak to zrobił w PC. Polacy mogą zaufać Kopacz tylko poprzez jej stosunek do problemów społecznych i bezlitosne reakcje na nieprawidłowości wokół niej. Nawet retorycznie Kopacz na dziś jest słabsza od Tuska. Mocniejszym liderem byłby na ten czas Sikorski. To ryzykowna gra którą na Tusku wymusił, mający swoje plany Komorowski.

Przyczyna szósta: reforma emerytalna. Jej efekty dla budżetu ważne będą po 2040 r. O jakiej perspektywie mówimy? W Polsce dziś, pracę po 50 roku życia mają dziś tylko wolne zawody, lekarze, prawnicy, nauczyciele akademiccy. Po 2020 r będzie inaczej. Ale wybory są teraz, zaraz. Każdą ustawę można zmienić inną ustawą i tak zapewne się stanie szybciej niż planowano. Dlaczego nie powiązano rewolucji łupkowej z narodową rezerwą emerytalną? I gdzie są nasze łupki? Pieniądze które podnoszą amerykańskie stany są pod ziemią.

Przyczyna siódma: drogówka. Tysiąc radarów. Mercedesy i BMW jako nieoznakowane radiowozy, Inspekcja Transportu Drogowego. Straż Miejska. Odcinkowe pomiary prędkości. Zdjęcie z rowerzystów obowiązku bycia ostrożnym przez coraz większe uprawnienia. 10 tys policjantów w drogówce to historyczna liczba, nigdy wcześniej w Polsce nie było ich tylu. Prawo zatrzymywaniu prawa jazdy na miejscu za „rażące przekroczenie prędkości” i wyścigi komendantów kto więcej zabrał. Tak Platformo. Z tym cię kojarzę. Jednak mimo wszystko jest bezpieczniej, tak mi się wydaje.

Przyczyna ósma: OFE. Wiemy że opłaty były drakońskie i żyli z tego jak książęta ale czy pokazaliście nam to? Efekt jest taki że towarzystwo + 5 tys brutto obraziło się na Platformę. Bo dla nich akurat oznaczało to dodatkowe 250 zł do emerytury a nie 30 zł jak dla reszty. To trzeba było zrobić ale może nie tak?

Przyczyna dziewiąta: sfingowana i rozdmuchana afera taśmowa w której nic nie ma i nic z niej nie wynika, ośmieszanie państwa przez ludzi o ciekawej przeszłości, ABW wyginająca paluszki zamiast rzucać na glebę i robić swoje. Dziennikarski foch środowiskowy, potem zmiana wajchy u Durczoka, Pochanke i Olejnik. PiS by się z tego nie podniósł a Platforma straciła tylko kilka procent. Niemniej, reakcja na kryzysy musi być opanowana do perfekcji.

Przyczyna dziesiąta: polityka miłości i uciszanie Niesiołowskiego w odpowiedzi na codzienne delegalizujące rząd mantry Brudzińskiego, Błaszczaka i innych. Czy z ich ust zniknęła: zdrada, nieudolność, bardzo zła sytuacja, rozkład państwa itd? Kidawa-Błońska jest zbyt kulturalna by ścierać się z propagandowym komando PiS. Niesiołowskich jest potrzebnych czterech. Po jednym na każdego z przybocznych Kaczyńskiego.

To przyczyny. Które ja widzę. Platforma to jedyna partia którą na dziś mogę popierać. To znaczy dziś już nie mogę. Ale w 2015 r chcę popierać. Jak zawsze, wszystko zależy od Was. Wystarczy tylko tyłek z fotela podnieść i wziąć do ręki długopis po to by zakreślić właściwą osobę na liście wyborczej.
Lepszego jutra wszystkim życzę.
  • awatar krzyslav: Gratuluję osiagniecia wieku emerytalnego, choc z tego co wiem o swoją emeryturę zadbałeś juz dawno temu. Niemniej - najszczersze zyczenia urodzinowe. Rzecz w tym, że z emerytur ograbiono już miliony mniej zapobiegliwych od Ciebie. To nie jest bron Panie B. zarzut. Tyle że tak czy inaczej do wegetacji tych bardziej naiwnych dołożysz w tej czy innej formie. Twoje rozważania maja sens o tyle, ze być może paru podatnym na propagandę otworzysz oczy. I to wszystko. Długo można by pisać, uzasadniać pewne Twoje wnioski, inne obalać. Ale jest już 5 po dwunastej O wiele za późno Mleko jest rozlane i drogą ewolucji nic już się nie da zrobić Pozostaje rewolucja Oby jak najmniej krwawa Przykład Islandii ocenzurowano Obym się mylił ale dalsze cofanie się w rozwoju cywilizacyjnym ma swoje granice Potem nastąpi niekontrolowany wybuch POPiS jest skompromitowany a lewica nie istnieje To co zostaje, to wszelkiej maści ekstremiści, bez recepty na cokolwiek Czarno widzę Obym był wówczas daleko Pozdro..
  • awatar penelop...a: tak czy siak najlepsze życzenia urodzinowe :) i oby jutro zawsze było lepsze od dziś :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W chlewie były dwa prosiaki. Pierwszy zapytał się drugiego:
- Wierzysz w życie po Rzeźni?
- Jasne. Coś tam musi być. Mnie się wydaje, że odprowadzenie świni do Rzeźni to początek jej nowego życia. Nasze życie w chlewie jest po to, żeby się przygotować na to co będzie potem.
- Głupoty. Nikt nigdy nie widział żeby świnia odprowadzona do Rzeźni pojawiła się kiedykolwiek ponownie. To proste, w Rzeźni życie świni się kończy. Pogódź się z tym.
- Nieprawda. W Rzeźni życie dopiero się zaczyna! Rzeźnia to miejsce gdzie koryta są zawsze pełne. W Rzeźni jest czysto, nie tak jak w chlewie, gdzie robimy pod siebie. W Rzeźni świnie nie muszą tłoczyć się tak jak tu, w chlewie, bo w Rzeźni jest mnóstwo miejsca dla każdej świni. Po prostu, życie po Rzeźni to spełnienie wszystkich świńskich pragnień.
- Ale skąd ty to wszystko wiesz? Mówisz to z takim przekonaniem, jakbyś sam kiedyś widział Rzeźnię na własne oczy! A przecież *żadnej* świni nie udało się stamtąd wrócić.
- Wiem, bo usłyszałem to od Czarnego Wieprza.
- A kto to taki?
- Czarny Wieprz jest najmądrzejszą świnią w całym naszym chlewie. Pięknie mówi i zna odpowiedzi na wszystkie pytania.
- Czy to czasem nie jest ten wieprz, który nigdy nie był z żadną maciorą? Ten co ciągle wtrąca się kiedy widzi młodego wieprza i młodą świnkę przebywających razem, mówiąc im że wolno to robić jedynie w celu hodowli prosiąt?
- Tak, to on. Przyznaję, on jest trochę inny... Ale to nieistotne, bo Czarny Wieprz cieszy się naprawdę wielkim szacunkiem wśród większości świń. Wiele z nich, w dowód szacunku, regularnie oddaje mu część zawartości swojego koryta.
- Niesamowite.
- Czemu się tak dziwisz? Świnia o takiej pozycji w chlewie nie może tak po prostu żyć jak zwykła świnia. Czy to takie złe oddać mu niewielką część swojej dziennej paszy? Nie samym korytem świnia żyje.
- Założę się że to też słowa Czarnego Wieprza... Ale cóż, jak uważasz. Mam inne pytanie. Skąd Czarny Wieprz wie to wszystko o Rzeźni? Przecież on również nigdy tam nie był?
- Usłyszał to od innego Czarnego Wieprza, starszego niż nasz.
- A ten starszy Czarny Wieprz, to skąd wiedział?
- Niestety, nie możemy go spytać bo on już dawno odszedł do Rzeźni. Ale, o ile pamiętam, Czarni Wieprze od wieków przekazują sobie z pokolenia na pokolenie wiedzę o Rzeźni, z przykazaniem aby nauczały ją w całym chlewie.
- Rozumiem, ich też nie możemy zapytać. Czy zatem, poza opowieściami, są jakieś dowody na istnienie tego życia po Rzeźni?
- Oczywiście. To że ty, ja, i cały chlew istniejemy. To musi mieć jakiś sens. Pomyśl sam, czym by było nasze życie, gdyby jego celem nie było przygotowanie się do życia po Rzeźni?
- Chyba żartujesz. To nie jest żaden dowód. Z tego że istnieje chlew wcale nie wynika to że istnieje *jakiekolwiek* życie po Rzeźni, ani tym bardziej to że wygląda ono akurat tak jak to opisuje Czarny Wieprz. Może Rzeźnia to coś zupełnie innego? Nie rozumiem, jak można wierzyć w takie rzeczy, nie mając do tego żadnych podstaw?
- Ty nic nie rozumiesz. Dowody nie są nam potrzebne. Czarny Wieprz mówi "Dobra Świnia wierzy na słowo. Świnia wątpiąca to Zła Świnia". Wiesz co, im dłużej z tobą rozmawiam, tym bardziej widzę że Czarny Wieprz ma rację. Jesteś Złą Świnią. Tylko ci w głowie koryto i maciory. Ale poczekaj, jeszcze się przekonasz. Życie w chlewie trwa krótko. Zobaczymy jak ciebie będą odprowadzać do Rzeźni. Jeszcze sobie przypomnisz o Czarnym Wieprzu!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Widmo krąży nad Polską. Widmo wegetarianizmu.

Jak grzyby po deszczu wyrastają nowe przybytki, gdzie serwuje się wyłącznie posiłki bezmięsne.

Biorąc pod uwagę, że w miejscach tzw. "zwykłych" serwuje się zarówno posiłki mięsne jak i bezmięsne, mamy do czynienia z RAŻĄCĄ DYSKRYMINACJĄ zdrowych ludzi. Zwykły miłośnik dobrego smaku, gdy znajdzie się w szatańskich podwojach miłośników jedzenia trawy NIE MOŻE SIĘ POŻYWIĆ.
  • awatar krzyslav: Ponoć uzębienie człowieków jest dowodem na to, że jesteśmy wszystkożerni, jednak przegięcie w każdą jest niezdrowe.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Rodzinne tajemnice


Znowu dowiedziałem się czegoś o mojej rodzinie , a dość długo była to rodowa tajemnica. No może nie całkiem tajemnica lecz za czasów poprzedniego ustroju raczej się o takich sprawach nie mówiło , no może dorośli między sobą i czasem na ten temat rozmawiali lecz do nas dzieciaków nawet strzępy tych rozmów nie miały prawa dotrzeć. Coś tam jednak docierało lecz było tego tak mało, że nie sposób z tego było utworzyć nawet króciutką historię.
Za komuny nasi rodzice obawiali się o nasze dobro i nic nie opowiadali przy nas o czasach , zdarzeniach i faktach , które mogłyby w jakiś sposób zaszkodzić nam dzieciom w naszym przyszłym życiu. Nigdy nie opowiadali przy nas o swoich politycznych zainteresowaniach lub przejściach z władzą ani za komuny ani w okresie okupacji .
Dopiero teraz po latach kilkudziesięciu kiedy to człowiek wszedł w wiek dorosły i kiedy to już wolno poruszać takie historie dowiedziałem się prawdy. Jak to dobrze , że jeszcze miał mi ją kto opowiedzieć a tym kimś była moja ciocia , siostra mego ojca, to nasz rodowy skarb historyczny. Ona jedyna z żyjących potrafi tak ładnie opowiadać i na dodatek mimo swoich osiemdziesięciu kilku lat ma doskonałą pamięć. A oto ta historia a raczej to co ja zdołałem zapamiętać i dlatego aby już nigdy nie zginęła pamięć o moich przodkach postanowiłem opisać tak jak najlepiej potrafię.
Pradziadek mój ze strony ojca miał trzech synów a że starał się ich wychowywać w duchu polskości , mimo iż o Polsce mogli tylko pomarzyć, dał im wykształcenie i doprowadził do zdobycia przez nich dobrych zawodów aby w życiu było im dobrze. Nie było mu z tym wcale trudno , bo na swoim dworku jako szlachcic , zatrudniał guwernera i panią od pianina. Nie należał do bogaczy lecz na to stać go było. Miał kilka włók ziemi przy dworku a na dodatek razem z proboszczem był współwłaścicielem kilku wiosek należących do tej parafii i miał prawo do dziesięciny z ziemi uprawianej przez komorników. Miał swojego ekonoma czyli zarządcę i on był odpowiedzialny za całe gospodarstwo, za przychody , za plony , za trzodę , za silosy a tak w ogóle za wszystko. A że mieszkali na Pomorzu więc panował tu dryl prusko – niemiecki , nie było tu marnotrawstwa i panowało poszanowanie prawa kościelnego jak i cywilnego. Wszystko było w duchu pruskim z dużą nutką polskości. Polski nie było i jeszcze długo miało jej nie być , lecz wszyscy doskonale władali językiem ojczystym jak i bezbłędnie władali niemieckim.
Aż nadszedł rok 1904 . Rewolucja w Europie. Wszyscy biją się ze wszystkimi. Jakże trudno było nam Polakom w tym czasie opowiedzieć się za kimkolwiek. Tym bardziej , że jako państwo jeszcze nie istnieliśmy. To dotknęło też moją rodzinę , jeden z braci pradziadka poparł Niemcy i poszedł do Wilusia , drugi z braci dziadka nasłuchał się agitatorów czerwonoarmistów i poszedł z nimi walczyć o prawa robotników i chłopów na wezwanie tow. Lenina , mój dziadek albo z lenistwa albo z umiłowania został tu i chciał Polski. Minęło kilkanaście lat i pierwszy powrócił do Polski czerwony brat dziadka i tylko po cichu i tylko w męskim gronie opowiadał o czasach spędzonych w Rosji. Wrócił biedny i schorowany , podobno cień człowieka, był samotny , bezdzietny i do końca swoich dni pozostawał na utrzymaniu mojego dziadka. O tym co działo się w Rosji opowiadał tylko po kilku kieliszkach a , że gorzałkę bardzo rzadko popijał to i na jego opowieści trudno było czekać . Jedno jest jasne i oczywiste – z jego ust nigdy nikt nie słyszał żadnego peanu na temat wyższości komunizmu nad demokracją. Doczekał jednak do wolności Polski i już nie był zdziwiony temu , że wolność nie nadeszła ze wschodu. Zmarł i tylko żal straconych chwil po nim pozostał – i to był ostatni komunista w naszej rodzinie .
Drugi brat dziadka wprawdzie krajowi wolności nie przyniósł lecz w Niemczech powiodło mu się całkiem nieźle, był szanowanym obywatelem drugiej Rzeszy i posłem do parlamentu II Rzeszy, ożenił się z bydgoszczanką miał trzech synów i jedną córkę. Jego losy też historia troszkę zagmatwała a to przez kurdupla z wąsikiem w stopniu kaprala i na dodatek Austiaka . Gdy to indywiduum dochodziło do władzy a był rok 1926 brat dziadka już wtedy wiedział , że ten psychopata da nieźle popalić wszystkim , zebrał więc całą swoją rodzinę spieniężył cały majątek wsiadł z tym całym swoim bagażem do pociągu i wysiadł dopiero w Bydgoszczy. Tu się osiedlili, żyli spokojnie , dobrze i dostatnio aż do dnia 5 października 1939, kiedy to został aresztowany przez SS. On jednak urodzony był w czepku , bo zdołał uciec z transportu do Jugosławii a do Polski powrócił ponownie w 1946 roku wraz z armią Andersa jako porucznik sił zbrojnych na zachodzie. Losy jego po wojnie nie były do pozazdroszczenia. Przez kilka lat był ścigany przez nowe władze , nawet był osadzony we więzieniu. Wyroku jednak nie doczekał , gdyż objęła go amnestia . To też tylko przez przypadek , zmarł Stalin i nastąpiła lekka odwilż w tym nowym peerelu . Oczywiście żadnego majątku nie odzyskał ale specjalnie na to nie narzekał , miał przecież wolność . Zawsze mówił, nadejdą jeszcze takie czasy , że komuniści będą się wstydzili za swoje poczynania. Do ostatnich swych dni cieszył się z życia z dzieci , z wnuków , z prawnuków. Do ostatnich swych dni mimo tego , że życie go nie głaskało był pogodnym i dobrym staruszkiem – w każdym razie takim ja go zapamiętałem .
Dziadek był serowarem dorobił się w Polsce niezłego majątku , czterech synów i jednej córki . Jako podupadły szlachcic zapraszany był na dwory mazowieckiej szlachty , gdzie pod jego kierownictwem produkowano sery twarde i przechowywano je potem w dojrzewalniach. Był dobrym fachowcem pracy miał pełno i zjeździł całe szlacheckie Mazowsze i Prusy Wschodnie. Czy prowadził podczas swoich bytności na dworach agitację za Polską - niewiadomo , wiadomo tylko o tym iż w trakcie jego pobytów na dworach w Prusach czasem miał kłopoty z policją. Gdy Niemcy w 1939 roku napadły na Polskę to już na drugi rok po agresji w sierpniu 1940 roku został aresztowany i wywieziony do Stutchofu tam też zginął a jego zwłoki zostały dostarczone w postaci prochów na policję do Grudziądza z informacją, że zmarł w obozie a jego zwłoki zostały spalone. Takie to były losy trzech braci w skrócie może warto by więcej o tym kiedyś napisać.
Może tak , tylko kto to zrobi ?
  • awatar penelop...a: dobrze, że to zapisałeś, pamięć była ulotna, a Ci co pamiętają odchodzą
  • awatar matado: co w tej historii tajemniczego?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
szóstek ci u nas dostatek

Wpisów:667
Średnio co: 2 dni
Ostatni wpis:16 dni temu
Licznik odwiedzin:15 666 / 1662 dni
 

 


Wpisów:666
Średnio co: 2 dni
Ostatni wpis:6 dni temu
Licznik odwiedzin:15 581 / 1646 dni
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kilka chwil temu dowiedziałem się , że dziś jest Dzień Mężczyzn. Ja jako niegdysiejszy mężczyzna, jak jeszcze pracowałem, to mówiło się , że dzień wypłaty to dzień chłopa. Czyli za jedynych i prawdziwych czasów , to my chłopy, mieliśmy takie święto co miesiąc. Nawet w domach nie specjalnie narzekano na ten dzień, przecież każdy chłop wypić musi i już. Teraz jest inaczej , piją tylko niektórzy , ja już nie.
Przypomniał mi się też wierszyk wtedy dosyć powszechnie używany przez dzieci.

W Y P Ł A T A czyli Dzień Chłopa
(autor nieznany)

Na podwórzu jest kałuża.
Nie za mała nie za duża.
Z tej kałuży się wynurza -
kto to ? - wszyscy zapytacie.
Hipopotam ?
Nie, to tata po wypłacie .

Powyższy wierszyk dedykuję wszystkim mężczyznom dla upamiętnienia dnia nazwanego przez KK dniem " Czterdziestu Męczenników".
  • awatar Wes, kocury i rodzinka: @hubolina: Osobiście nie obchodzę ale w imieniu pozostałej brzydkiej części naszego społeczeństwa - dziękuję.
  • awatar hubolina: Wszystkiego dobrego wujku Wes :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzień Kobitek .
===============
Jak co roku wszystkim moim "znajomym" i "obserwowanym" Kobietom życzę wspaniałej pogody , dobrego dnia , nie za dużo pracy , spokoju i tego czego same sobie chcecie powinszować na ten Wasz Dzień.



A u mnie w domku.
=================
Oczywiście też Dzień Kobiet a mam ich aż pięć (Mamcia,Szczęście moje,Córcia,Pani Maria i Róża). Sporo tego więc postanowiłem dziewczynom pomóc w ich codziennych trudach i tak Mamcia dostał piękny bukiet róż, Szczęście moje, Córcia i Róża otrzymały doskonały (według mnie) prezent akurat na ten dzień każda otrzymała mopa (takiego wypasionego), zmiotkę i szufelkę (w tym samym kolorze) oraz 1(jednego)goździka. Natomiast Pani Maria dostał piękną stolnicę i wałek (bo ja lubię makarony i pierogi a tylko ona jest mistrzem w tym produkcie u nas w domu) no i jedną różyczkę mercedeskę. Jeszcze nie wiem czy będą zadowolone ale mam nadzieję , że tak , bo prezenciki przecież bardzo ułatwią im życie domowe. Jak gender to gender.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Cudowne przypadki z życia Kaczyńskich-Kalksteinów ...
===================================
1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława to zawrotna kariera jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK, rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, torturowano, w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund Kaczyński, żołnierz AK, tuż po wojnie, dostaje od stalinowskiej władzy wypasiony apartament na Żoliborzu, jak na tamte czasy rzecz poza zasięgiem zwykłego obywatela, nawet szarego członka PZPR.

2) Cud drugi, żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej pensji jak pączki w maśle. W tym czasie gdy w Polsce rządzi Bierut, a właściwie Stalin rządzi Bierutem, posada dla Akowca na uczelni brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce.

3) Cud trzeci, rodzą się bliźniaki i jako dzieci akowskiego małżeństwa, na początku lat 60, kiedy większość dzieci akowców opłakuje swoich rodziców, albo czeka na ich powrót z więzienia, nasze orły zabawiają się w reżimowej TV.

4) Cud czwarty. Jarosław Kaczyński jako jedyny działacz opozycji, kręgu doradców Lecha Wałęsy nie zostaje internowany.

5) Cud piąty, Jarosław Kaczyński odmawia (tak twierdzi) podpisania lojalki, jako jedyny opozycjonista odmawiający władzy PRL zostaje zwolniony do domu, co więcej nikt go nie nęka, w okresie 1982-1989.

6) Cud szósty, Jarosław Kaczyński jako jedyny opozycjonista ma sfałszowaną teczkę i jako jedyny opozycjonista domagający się powszechnej lustracji, ujawnia swoja teczkę dopiero po naciskach prasy.

7) Cud siódmy to cud zagadka. Jaki jest związek między ofiarowanym Rajmundowi Kaczyńskiemu przez PRL apartamentem na Żoliborzu, pracą w czasach stalinowskich na Politechnice Warszawskiej, karierą filmową bliźniaków i brakiem internowania Jarosława Kaczyńskiego w stanie wojennym? Kto wie? Czym aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególna troską. Opowieściami o wykańczaniu bolszewików? Kto wie, czym mógł zaimponować oficerowi SB Jarosław Kaczyński, że ten po odmowie podpisania lojalki wypuścił go wolno i nigdy już nie nękał.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: on był polakiem (z małej!) zanim powstał naród żydowski jeszcze - król dawid od niego chyba pochodził a później Mieszko I i II ... :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Już za parę dni wyjdzie z więzienia i co dalej ?
================================================

08/156

Już tylko parę dni zostało temu (nie mogę napisać panu) gościowi do wyjścia na wolność. Ja to rozumiem, kara dobiegła końca więc czas do domu wracać. Jednak nie rozumiem tych prawników którzy karę śmierci zamienili na 25 lat. Jeszcze na karę dożywocia bym akceptował jednak bezwzględnego dożywocia , bo nasze prawo przewiduje zwolnienie więźnia skazanego na dożywocie po 35 latach odsiadki. Na taki wyrok też bym się nie zgadzał jednak wyrok bezwzględnego dożywocia bez możliwości uzyskania prawa łaski , tu jestem za.
Ostatnie dni prawnicy wszelkich maści głowili się i troili jakby upierdliwie pozostawić gościa we więźniu. Niestety nic z tego nie wyszło. Gościu idzie sobie za bramę i tylko musi się meldować na policji co jakiś (z góry określony czas).
No dobra gościu wyjdzie i co dalej. Z czego się będzie utrzymywał? Gdzie będzie mieszkał? Czy pójdzie do pracy? Pytania na razie bez odpowiedzi. Jednak postaram się troszkę pofantazjować. Otóż gościu wychodzi i swe kroki kieruje do rodzinnego domku a tam mamusie nie wpuszcza go , bo już w telewizorze mówiła , że wolałaby aby umarł. Gościu idzie do MOPS-u i tam żąda pomocy. Fakt jest bez meldunku i bez środków do życia. Urzędnik postępuje jak z każdym petentem. Robi to powoli i zgodnie z regulaminem. Gościu dostaje jakąś gotówkę i skierowanie do "Brata Alberta". Tam go oczywiście nie przyjmują , bo już nie ma miejsc lub z innego powodu. Włóczy się ten gość po mieście przez czas jakiś. W międzyczasie stara się o pracę ale jak to u nas pracy nie ma , w podtekście nawet jakby była to żaden urzędnik by go tam nie wysłał aby potem nie mieć kłopotów. Tak mijają kolejne dni na wolności. Co jakiś czas zastrzyk gotówki, talony na darmowe obiady , przydział na garderobę. Mijają tygodnie , miesiące.
Gościowi brzydnie ta wolność i mile zaczyna wspominać chwile w kryminale. Tam miał łóżeczko, kocyk,trzy posiłki dziennie, kąpiel co tydzień, czystą bieliznę i lekarza a to wszystko gratis czyli za darmo. Coraz częściej zaczyna tęsknić za tamtym dobrym ustabilizowanym życiem.
Przychodzi w końcu taki dzień kiedy to ma dość już tej wolności. Spotyka jakiegoś zagubionego chłopaczka i robi z nim to co już 26 lat temu zrobił.
Oczywiście sam się zgłasza na policję i zeznaje wszystko ze szczegółami. A ten gość potrafi to robić, bo ma już wprawę i dużo praktyki. Areszt. Rozprawa. Wyrok. Więzienie.
I na tym można by tę (przyszłą) historię zakończyć. Jednak czy do tego musiało dojść. Nie żebym był za karą śmierci ale ........
  • awatar penelop...a: o kurcze nigdy tak na to nie spojrzałam...ale faktycznie dla niego tez lepiej aby został w więzieniu. a może się zmienił, a może żałuje, ale to mu nie pomoże jak spotka kogoś kto sam wymierzy ,sprawiedliwość'
  • awatar Pandorcia: no cóż....nic dodać nic ująć
  • awatar krzyslav: Jak dla mnie, casus Trynkiewicza dowodzi, że Trzecia Władza w tej naszej parodii demokracji, jest równie krótkowzroczna i koniunkturalna jak dwie pozostałe.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wizyta i badanie okresowe.
==========================

07/155
Nie wiem skąd się biorą tacy lekarze jak u nas w przychodni. No wiem , pokończyli studia, zdobyli praktyki i kolejne specjalizacje. Jednak lekarze lekarzami ale jeszcze personel średni, dziewczyny i jeden chłopak, całkiem nieźle wyszkoleni i bardzo pomocni każdemu pacjentowi. Może troszkę kadzę ale tak dziś było. Wprawdzie wizytę miałem umówioną (od wczoraj) ale jednak czułem się tak jakby mnie oczekiwali jak upragnionego pacjenta.
Wyniki ze zleconych badań już na biurku u lekarza były ale nie na papierze ale w komputerze. Wprawdzie wczoraj musiałem zgłosić się w ambulatorium celem pobrania krwi i oddania ampułki z uryną ale dzięki temu kupiłem w sklepie medycznym nowy ciśnieniomierz, bo staremu się wężyki zwulkanizowały ze starości. Sklep działa bardzo krótko ale jest nieźle zaopatrzony w różności medyczne. Jest tylko jedna wada tego sklepu czynny jest od 8 do 16 tak jak gabinety lekarskie (oprócz dyżurnego czynnego całą dobę).
Wyniki okazały się całkiem dobre jak na wiek (tak powiedział lekarz). Osłuchał, opukał, ciśnienie zmierzył,kardiogram zrobił, głową pokiwał, medykamenty zapisał, objaśnił co i jak ze mną jest. Na koniec łapkę podał miłego dnia życzył i koniec wizyty. Wszystko trwało 35 minut. Jeden pacjent 35 minut. Jak wychodziłem na fotelu siedział jeden pacjent i nikt więcej.
W radiu gadają , że takie kolejki do lekarza takie kolejki - a u nas nie. Wszyscy przychodzą na odpowiednią godzinę a jak 5 minut poczekają na swoje miejsce to nic złego się nie stanie. W całej Polsce lekarze to idioci a u nas jest całkiem dobrze , bo nie tylko badania od ręki (prawie) porobione , wyniki od razu trafiają do gabinetu lekarza kierującego. Lekarz też wyczerpująco i zrozumiale informuje o wszystkim co się z pacjentem dzieje ale i objaśnia zasady działanie leków oraz jak je brać czym popijać i czy na czczo , czy w trakcie posiłku, czy też po jedzeniu.
Kolejny raz jestem zadowolony z naszej służby zdrowia. Do tej przychodni należymy od czasu powstania tej przychodni i zawsze takie samo uczucie.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: I tak jak Wes napisał: w jednej przychodni można zrobić wszystko i bez łaski, a w innej nic nie można. byłem w szoku jak do mojej przychodni rodzinnej przepisywał się facet, bo do jego lekarza rodzinnego, w innej dzielnicy Szczecina, trzeba było czekać 14 dni, nawet jeśli by się umierało. taka była tam zasada i koniec. a mają płacone tak samo. Koleżanka chodzi do medycyny rodzinnej, na NFZ i tam zapisuje tylko w piątki od 8 do 9 na wizyty na następny tydzień. nie zapiszesz się - lekarz nie przyjmie. możesz w nagłych sprawach przyjść o 8 (czytaj 6 ) i błagać lekarza żeby cię przyjął. więc jak widzisz jest różnie, ale to zależy od LUDZI a nie przepisów. przepisy są takie same wszędzie, a jak wygląda w praktyce? to że chorzy z Podkarpacia jadą do Bydgoszczy się leczyć chyba też o czymś mówi. przepisy te same, ale inni ludzie, którym się chce pracować, ale nie, i robią łaskę.
  • awatar Nortus & Potworna spółka: dlatego Wes całkiem dobrym pomysłem było by wprowadzić opłatę za wizytę u lekarza. symboliczną, może 5 zł (tak jest np. w Niemczech) wtedy idzie się do lekarza w potrzebie a nie na pogaduchy. niestety starsi i starzy ludzie idą często towarzysko. i wizyta trwa znacznie dłużej niż powinna. Nie wiem jak to u rodzinnego jest, ale za wizytę u specjalisty najkrótszy czas wizyty jest 15, 25 i 50 minut. nie ma wizyty 5 minutowej (jak ktoś pisał t w komentarzach) i najtańsza wizyta kosztuje NFZ minimum 50 zł (a nie 6 zł). 6 zł dostawał lekarz rodzinny ryczałtem za osobę zapisaną do niego, a nie za konkretną wizytę.
  • awatar Wes, kocury i rodzinka: @Pandorcia: Niestety nie mogę się z Tobą zgodzić. Mam swoje zdanie na ten temat i przy nim pozostanę.Jak pisałem, że ludziom się nie chce to wyraźnie zaznaczałem , że chodzi o pracowników służby tzw. zdrowia. Dlaczego w jednej przychodni prawie wszystko można zrobić a w innej to nawet iniekcji nie potrafią zrobić. Dlaczego w jednej przychodni lekarz przyjmuje pacjenta przez 30 minut a w innej w 5 ma wszystko załatwione. Od lat 90-tych zmieniło się kilkunastu ministrów i partii było przy sterze jednak NIKT do tej pory z tym problemem sobie nie poradził. Chwalą ludzie służbę zdrowia np. w GB a tam lekarze dają na wszystko dziecku paracetamol i tran. Nie jest to zmyślone sam przy tym byłem.Jednak jak się komu nie podoba służba państwowa to zawsze może iść do prywatnej ale to kosztuje 50€ za wejście i leki na 100%. Już i u nas też tak próbowali ale ... A jak ludzie chcą sobie pogadać to niech do kawiarni idą a nie do lekarza-to jest moje zdanie na ten temat.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
06/154
Sprawozdanie za rok 2013.
=========================
Minęło już 17 dni tego roku a ja jeszcze nie rozgrzeszyłem roku poprzedniego. Właściwie wszystko co najważniejsze to już "TU" zamieściłem. Jednak skoro w tytule są słowa "bilans" i "sprawozdanie" to winny jestem przedstawić fakty , które uważam za najbardziej istotne.
Więc 'ad rem' czyli od początku.
Po pierwsze 'primo' rok ubiegły był rokiem stricte rokiem rodzinnym. Wszystko kręciło się wokół wnusi. Wszystko ,dosłownie wszystko . Cały dom był (i nadal jest) zafascynowany tym młodym ludzikiem. Mała rośnie jak na drożdżach a raczej dzięki wzorowej kuchni pani Marii i opiece wszystkich domowników oraz Róży. Tylko patrzeć jak na studia pójdzie i znajdzie sobie kogoś aby im wesele wyprawić.
Po drugie 'primo'ha,ha,ha). Ze zdrówkiem u mnie jest całkiem, całkiem. Wprawdzie rano biorę pięć białych tabletek oraz jedną zieloną , za to w południe tylko jedną białą kapsułkę a po kolacji takie dwie małe na pół i też białe. Szkoda tylko , że tak mało kolorystyki w tych medykamentach , bo czasem się gubię którą białą teraz brać. Waga doszła do normy i rano po siusiu i tym drugim jak na wadze staję to jest 78 kg. Czyli schudłem przez tamten rok 33 kg czyli ubyło 1/3 człowieka , bo tak miało być.
Po trzecie 'primo' (ha,ha,ha) garderobę prawie całą musiałem wymienić z powodu iż mniej mnie jest teraz. Jednak wchodzę w garnitur od ślubu (25 lat temu) i jest czym się chwalić.
Po czwarte. Sprzedaliśmy autko Szczęścia Mego (skodę) , bo miała już siedem lat i lada moment trzeba by do serwisu jeździć z nią. Na jej miejsce w garażu postawiliśmy nówkę opla corsę taką prosto z salonu na jakiś czas będzie spokój z awariami ...
Po piąte. Sprzedałem połowę swoich udziałów w spalarni Córci , niech Pinio dalej zarządza tą firmą a będzie mu łatwiej z pakietem kontrolnym. Trzeba tu dodać , że firma działa dobrze i cały czas przynosi dochody .
Po szóste. Muszkieterowie są nadal w moim zainteresowaniu , jednak tu działam tylko jako doradca. Nie mamy z nimi żadnego kłopotu a tylko same ochy i achy na ich temat wypada mówić.

W zasadzie to wszystko z tych najważniejszych spraw za rok bilansowy.



To jest nasze nowe autko kupione w listopadzie. Wprawdzie mi się kolor nie podobał ale to w końcu jeździć nim będzie Szczęście Moje.
 

 
Pierwszy śnieg tego roku oraz tej zimy na osiedlu u Mamci.
 

 
04/152

Giender albo gender a w końcu czy to ważne !
============================================

Gdzie spojrzeć w tę gazetę czy w inną to sami gendersi i gienderki. Poszedłem i ja tą jakże prostą drogą a więc do swej młodości. Ojciec mój był panem domu i żadnymi pracami domowymi (babskimi) się nie skalał. W zasadzie nigdy a jednak pomagał mamie podczas prania (wtedy automatów nie było) i suszenia tego wszystkiego . Było nas trzech braci, mieliśmy trzy pokoje dla całej rodziny , duże i ładne a w każdym był piec kaflowy , ojca robota w nim grzać była tak aby nam dupska nie przemarzły (a zimy wtedy zimami były nie to co teraz). Odkurzanie też należało do ojca a 120 metrów odgruzować raz na tydzień to chyba był niezły wyczyn. Ojciec nie gotował. Nic nie gotował , bo nie umiał. Jednak jak mama z najmłodszym na kilka dni do swoich rodziców jechała (kilka razy w roku) to jedliśmy kartoflankę i placki ziemniaczane to ojciec potrafił upichcić , do tej pory tak dobrej kartoflanki nie udało mi się zjeść , nigdzie. Ojciec w ogóle nie robił w domu nic , no oprócz tego , że wszystkie naprawy stolarskie, ślusarskie, hydrauliczne i elektryczne były przez niego wykonywane. Ojciec też nie zajmował się nami (dzieciakami) jednak musieliśmy podczas wszystkich czynności , które w domu wykonywał uczestniczyć i to nie jako obserwatorzy ale jako pomocnicy. Może dzięki temu teraz nie musimy wołać specjalistów jak coś w domu nawali. Ojciec też nigdy nie zajmował się naszym wychowaniem jednak jakiekolwiek problemy z matmą, fizyką czy chemią mieliśmy to potrafił tak długo nam zawiłość ową tłumaczyć aż do tych zamkniętych łbów doszło. Może dzięki temu nigdy potem nie mieliśmy z tymi przedmiotami problemów. Tak w ogóle to ojciec się nami nie zajmował jak z powyższego wynika.
Natomiast nasza mama postarała się abyśmy potrafili coś ugotować, uprasować, poukładać a i guziki przyszyć.
W domu nie przebieraliśmy się w sukienki ale kilka razy udało się nam dorwać do toaletki z kosmetykami maminymi i wtedy każdy z nas był wyszminkowany i dosłownie perfumą oblany.
W takim to domu przyszło mi dorastać i chyba nieźle wyszło.
A o gender wtedy nikt nie słyszał i życie jakoś samo wszystkiego nas nauczyło.
 

 
Kolejny raz się nie zawiodłem.
03/151
No i dałem się kolejny raz zgwałcić na oglądanie telewizorni. Tak w zasadzie lubię w radiu posłuchać wywiadów prowadzonych przez Monikę Olejnik ale w telewizorni nie oglądam . Nie oglądam , bo nie lubię telewizora i już. W swoim gabinecie zresztą nie mam tego urządzenia i nie chcę go mieć. Mam odtwarzacz i monitor więc jak chcę jakiś film zobaczyć to oglądam w samotności , ten wybrany i wypożyczony bez przerw na reklamy , no cóż taki to już jestem.
Dziś a raczej przed paroma minutami skończyła swoje wypowiedzi pani Kępa , bo był jeszcze pan profesor ale nic (prawie nic nie zdołał) powiedzieć . Pani Beatka znowu mnie nie zawiodła i dała popis swej krasomówstwa i na dodatek nie na temat ale gadane to ma. Ta baba gada jak najęta i na dodatek przez cały czas. Jak tylko lampka na kamerze się zaświeci to nadaje i chyba nawet oddechu nie bierze po prostu gada , bo tak już ma. W czasie kiedy mówi to nawet nie słyszy jak prowadząca zadaje jakieś pytania , bo chyba jest chora na jakąś dziwną chorobę narządów. Choroba owa polega na tym , że jak zacznie posługiwać się jednym narządem to używa tylko ten uruchomiony a pozostałe są nieczynne. Zapewne jak włącza smak podczas jedzenia to wyłącza węch i pozostałe narządy. Już zapewne w dalekiej przeszłości musiał być ktoś o podobnych cechach i zapewne stąd to powiedzenie - "gówno zjada i o gównie gada".
  • awatar hubolina: Dlatego nie interesuję się polityką bo nawet jeśli mam dobre chęci i chcę coś obejrzeć to potwornie drażni mnie brak szacunku dla swoich rozmówców i to ciągłe przekrzykiwanie się.
  • awatar krzyslav: mamy zbieżną opinię nt Pani Kępy, a Ty bardzo ładnie ją WYEGZEMPLIFIKOWAŁEŚ :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
02/150
Najpierw gorzała a potem kierownica !!!
=======================================

Nigdy nie piję jak mam używać autko. Na dodatek nigdy nie wsiadam do samochodu w którym za kierownicą siedzi ktoś kto nie jest całkiem "świeży". Nie zawsze tak ze mną było. Kiedyś (sporo lat temu) nawet samemu zdarzyło mi się samemu kierować w stanie powiedzmy sobie wskazującym lub nieco gorzej.
Teraz od dobrych ponad czterdziestu lat prowadzę własne lub cudze auto tylko w stanie zupełnej trzeźwości. Nie zabiłem nikogo , nigdy też nie miałem żadnego wypadku lub stłuczki jadąc po gorzale. Co stało się , że tak zmieniłem się i to z dnia na dzień jak za dotknięciem jakiejś czarodziejskiej różdżki. W tamtych latach byłem czynnym rybakiem , oficerem nawigatorem .
Był piękny wietrzny dzień, ryba szła sama w sieci. Trał za trałem i wsio do ładowni. Miałem trzecią wachtę (tak zwaną senną) , dzienna służba od 12 do 16 a nocna od północy do 4 rano. To najgorsza wachta , bo sen w zasadzie sam przychodzi około drugiej - trzeciej nad ranem . W dzień jako tako lecz noc zawsze dawała się we znaki . Szczególnie tym młodszym stażem oficerom nie mówiąc o reszcie załogi.
No i właśnie tego dnia urodziny miał II mechanik. Oczywiście kuchcik postawił dobrą kolację dla całej załogi , były nawet drinki (tzn.wódka + sok pomidorowy) nie za dużo w końcu byliśmy w pracy. Jednak co niektórzy przeholowali i trzeba było nawet zaprzestać na kilka godzin połowów . Więc szliśmy średnia naprzód (dziobem do fali) aby dać troszkę wytchnienia załodze - niech dojdą do siebie. Tak w okolicach 2 w nocy stary (kapitan) dość mocno nawalony zjawił się na mostku i zaczął wydawać rozkazy. Nie rad byłem z takiego obrotu sprawy (ja trzeźwy,on pijany) lecz bałem się nie wykonywać jego poleceń. W końcu to człowiek o wiele starszy niż ja a przecież jest panem i władcą na tym okręcie. Jednak z kwadransa na kwadrans jego polecenia stawały się coraz głupsze i nigdy bym nie uwierzył , że może je wydawać ktoś kto był dla mnie wzorem . Stan morza się podnosił z godziny na godzinę , stary też coraz to sobie wódki dolewał do tego soczku. Okrętem rzucało na boki już całkiem nieźle mimo iż płynęliśmy dziobem na fale. Już wszystko co było luźne jeździło a to w lewo a to w prawo . Nawet fale zaczęły przez bulaje wpychać się do środka. Stary wydał komendę aby załoga wyszła na pokład i połapała wszystko luźne i zabezpieczyła porządnie. To zrobiono bezbłędnie. Wtedy padła decyzja o zwrocie o 180 stopni tak byśmy wiatr i falę z rufy mieli. Załoga się pochowała , bo chlapać okropnie zaczęło a najbardziej jak już prawą burtą do fali płynęliśmy. Wówczas starszy rybak zobaczył , że bobiny (pływaki) są luźne i ciągną za sobą słomiaki (liny sizalowe). Więc wziął ze sobą praktykanta i poszli to tałatajstwo do burt przywiązać aby nam się czasem w śrubę nie dostały.
No to się wtedy stało. Okrętem zarzuciło i bardzo mocno położył się na lewą burtę a potem odbił się od tamtej fali i na prawą burtę. Tak to jest jak i wiatr i fala jest z boku. Musi się dziać. To nie wanna to morze i kołysać się musi , a wiatr pcha wodę przez setki Mm i z każdą Mm jest fala wyższa a więc i lepiej rzuca tą kruszynką. Jak już się troszkę uspokoiło , bo wiatr i fala dawały z rufy . Wprawdzie chlapało na rufie mocno ale jakoś dało się przeżyć. Dopiero jak już spokojniej się zrobiło to zorientowaliśmy się , że nie ma praktykanta. Poszukiwania na okręcie nie powiodły się. Tylko jedna i to ta zła myśl - wypadł za burtę . Bosman i starsi rybacy poszli na pokład i szukali go. Nic . Nie znaleźli, tylko troki od szelek ratunkowych i urwaną linkę przynieśli.
Nie będę opisywał co się potem działo na jednostce. Powiem tylko , że kapitana zamknęliśmy w jego kabinie, a dowodzenie jednostką przejął I oficer. Ja nie schodziłem do kabiny przez dobre kilkanaście godzin. Niestety nie znaleźliśmy człowieka. Do najbliższego lądu miał 700 Mm , woda miała temperaturę + 8 st.C. , był bez kamizelki ratunkowej, teoretycznie szansę na przeżycie w tych warunkach miał przez jakieś dwie godziny maksymalnie.
Stary przez kilka dni stał się bialutki , posiwiał całkowicie. Jak wpływaliśmy po kilku dniach do Reykjawiku to jeszcze płakał. Nie jadł, nie pił, tylko płakał jak skaut.
Dla mnie był to ostatni raz kiedy w morzu nie zareagowałem na picie wódki. Już nigdy na takie coś nie pozwalałem. Dlatego też nie piję gdy jadę a to tylko dlatego , żeby znowu jakiejś tragedii nie widzieć lub w niej uczestniczyć.
  • awatar nomadka: Zahuśtało, powiało przygodą, ale i mądrością, nie zmarnowanym trudnym doświadczeniem. Popieram Cię absolutnie, byłam ofiarą kogoś, kto zapomniał, że wsiadł za kierownicę po alkoholu. Skutek - paraliż całego ciała, na szczęście wyszłam z tego. Pijesz - nie jedź! To najmądrzejsze hasło reklamowe.
  • awatar Pandorcia: zgadzam się z huboliną, a poza tym to obaliłeś mit, że na statkach to się tylko rum pije.
  • awatar hubolina: Powinieneś częściej przytaczać takie historie. Pozdrawiam :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
01/149

Dlaczego piję tylko białą gorzałkę
==================================
a nie jakieś tam wymysły jak n.p. koniaki, winiaki, drinki (wódka + napój), wina oraz piwa chyba , że dobre gatunkowo. I tego będę się trzymał do końca moich dni.

Kaca odczuwamy przede wszystkim z powodu spożycia trunków, które nie są czystym alkoholem etylowym rozcieńczonym wodą. Chodzi o wódki, koniaki i whisky, które powstają albo w wyniku destylacji masy poddawanej fermentacji, albo destylacji wina. Od sposobu destylacji i rodzaju produktu wyjściowego zależy, ile substancji innych niż alkohol etylowy przedostanie się do końcowego destylatu. W wymienionych wyżej napitkach takich substancji mogą być dziesiątki. Najczęściej są to inne alkohole (w tym metylowy), kwasy organiczne, ketony, aldehydy, estry i glikole. Decydują one nie tylko o smaku trunku, ale także o przebiegu zatrucia.

Im szlachetniejszy jest napitek, tym więcej w nim takich substancji, ponieważ w trakcie wieloletniego przechowywania występujące w nim związki chemiczne reagują ze sobą, tworząc nowe. Najmniej tych substancji jest w wysokogatunkowych, starannie przedestylowanych wódkach czystych.
 

 
Szczęśliwego Nowego
2014 roku
wszystkim z sieci
DO SIEGO ROKU
ŻYCZĘ
I oby ten Nowy Rok 2014 był taki sam jak ten obecny 2013 lub nawet lepszy od niego.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Matka przyprowadziła swoją osiemnastoletnią córkę do lekarza, informując go, że córka nieustannie cierpi na mdłości. Lekarz po zbadaniu córki stwierdził, że jest ona mniej więcej w czwartym miesiącu ciąży.

- Co też pan mówi, panie doktorze, moja córka nigdy nie miała do czynienia z żadnym mężczyzną! Prawda, córeczko?

- Prawda, nawet się nigdy nie całowałam - zapewniła córeczka.
Lekarz bez słowa podszedł do okna i zaczął intensywnie wypatrywać w dal.

- Panie doktorze, czy coś nie tak? - pyta po pięciu minutach zaniepokojona mamuśka.

- Nie, nie! Po prostu w takich wypadkach zazwyczaj na wschodzie ukazuje się jasna gwiazda i przybywa trzech króli. No więc stoję i czekam...
 

 
Wszystkim moim znajomym i tym którzy mnie czasem czytają przesyłam serdeczne życzenia wszystkiego dobrego miłych i zdrowych dni w roku przyszłym a życzenia Świąteczne to już niech każdy sobie sam wymyśli a ja tylko powiem - niech się spełnią Wasze marzenia !
Wszystkiego dużo i szybko !!!!
  • awatar krzyslav: I ...na wzajem, :D
  • awatar nomadka: Dużo i szybko! Uśmiechnęłam się, ale dziękuję pięknie za życzenia. Byle nie było to dużo kłopotów i zmartwień ;)! Pięknego i radosnego świętowania Narodzenia Pańskiego! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
38/148
Ludzie gdzie ja żyję ?
======================
W zasadzie nie za bardzo mi na rękę o tym pisać , po pierwsze jestem chłopcem (no, byłym ale jednak), po drugie nigdy w życiu w takiej sytuacji nie byłem . Nie znaczy to jednak , że nie mam własnego zdania na ten temat. O dziwo moje zdanie jest dość krótkie - o tym co się dzieje w ciele kobiety (ciąża) i jak z tym postępować zależy tylko od niej. Nie znaczy to brak odpowiedzialności mężczyzny za to co się stało jednak ostatnie i decydujące słowo należy do kobiety.
Jest taka komisja kodyfikacyjna do uaktualniania prawa , w tej komisji zasiadają profesorowie prawa, socjologi, etyki. W skład tej komisji wchodzi obecnie 12 osób i w tym aż jedna kobieta. Głównym tematem tej komisji w obecnej sytuacji jest sprawa regulacji prawnej spraw związanych z ciążą oraz z sytuacjami prawnymi z nią związanymi. Nawet gdyby ta kobieta była jak najbardziej przebojowa to i tak nic tu nie zrobi dobrego dla kobiet. Na dodatek prawie wszyscy członkowie tej zacnej komisji mają silne związki z kościołem Watykańskim i jako doradcy (społecznie) występują tu kardynałowie tego kościoła.
Klapki na oczy sobie pozakładali i tworzą coś co jest całkiem nieźle sformułowane w obecnie obowiązujących przepisach prawnych i chcą wszystko postawić na głowie. Skoro to wejdzie w życie to będziemy zaraz po krajach muzułmańskich jedynym krajem z przewagą białych gdzie prawo szariatu będzie obowiązywało.
Zamiast poprawianie prawa w drugą stronę i ułatwienia życia małżeństwom , które chcą mieć dzieci z pomocą medycyny (bo inaczej się nie da)robią coś całkiem innego. Zamiast walczyć o to aby jak najwięcej polaków na świat przychodziło , to ci mądrale likwidują inne niż naturalne zapłodnienie i nawet lekarzy za dokonanie takiego zabiegu do kryminału chcą posłać. A nas polaków jest coraz mniej. Już za blisko 50 lat może być nas o 50% mniej jak dziś. A ci głupcy jeszcze szariat wprowadzają. Patrzeć tylko jak w myśl nowego prawa w każdym mieście gdzie jest sąd rejonowy pal do chłostania trzeba będzie postawić oraz plac do ukamienowania grzeszników. Szariat to szariat a my powoli stajemy się państwem jednego wyznania. Szkoda tylko że do tego swoje łapy dokłada Platforma Obywatelska , która już nie jest obywatelska ale papieska .
  • awatar penelop...a: @niewierna_ja: bardzo adekwatne podsumowanie!
  • awatar niewierna_ja: zauważ tylko, że państwo i ci skretyniali ludzie najbardziej martwią się o życie poczętę. O życie narodzone już nikt się nei martwi. Chciałaś? To masz? Było się puszczać, bzykać, kurwić i inne takie tam. O narodzone dzieci nikt nie dba. Polityka prorodzinna w naszym kraju to wstyd!
  • awatar Pandorcia: @krzyslav: tak, ja też mam wrażenie, że w tym państwie jesteśmy traktowani już nie tylko jak niewolnicy, ale gorzej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
37/147
Test na listy wyborcze.
=======================

Wkurzyłem się maksymalnie aż do łez. Ostatnie posiedzenia gremiów partyjnych jasno dowodzą , że mądrość polityczna dawno się w głupotę zamieniła. Jeden przez drugiego kłamie, obiecuje i mami nas wszystkimi możliwymi kłamstwami aby tylko zaistnieć przy tak zwanym 'żłobie'. 'Żłób' jednak pozostaje dla większości tylko namiastką im chodzi o premierowanie i ministrowanie a jak nie to to ostatecznie wojewodowanie lub bycie urzędnikiem im wyższego szczebla tym lepiej.
Marszałek Piłsudski powiedział w ówczesnym Sejmie do tamtejszych posłów
- Wam to panowie posłowie , tylko kury szczać wyprowadzać można.
Ileż tu prawdy z naszym obecnym Sejmem jest. Jedne mądrzejszy od drugiego a głupie toto jak ta przysłowiowa gołębica co myślała , że jest orłem. Dobry Bóg w sumie mózg dał każdemu jednak tylko co niektórzy dostali instrukcję obsługi w takim języku w jakim drukowane zrozumieją.
Myślę , że za mało życia mi pozostało abym czasów mądrych posłów doczekał. Jednak skoro nadzieja umiera ostatnia , to liczę na to , że może ktoś z krwi mojej doczeka się takiej chwili.
A teraz 'ad rem' czyli od początku. Sondaż w moim wykonaniu dla mnie osobiście nie był żadną rewelacją. W sumie liczyłem , że tak się stanie. Ten test nie jest adekwatny dla całego kraju a jego wynik to tylko dla naszego regionu . Trzeba tu dodać , że nasze miasto mimo iż należy do tak zwanej Polski "A" to jednak ma wszystkie cechy Polski "B". Brak inwestycji, upadające firmy, bezrobocie powyżej 20%, z roku na rok jest nas mieszkańców coraz mniej. Jedni wyjeżdżają na zachód inni idą w Polskę za "chlebem". Starzeje się nasze miasto strasznie, szkoły średnie pustoszeją, w filiach uczelni brak studentów i już tylko dwie pozostają, miejsce w przedszkolu bardzo łatwo dostać a nawet są wolne miejsca w żłobkach. Takie to nasze miasto jest. Dla niektórych 'Sahara' a dla innych miejsce zesłania.
wyniki były takie ;
1 - SLD 30 %
2 - Prawica 21 % (Korwin Mikke)
3 - PiS 21 %
4 - TR 12 % (Palikot)
5 - PO 9 %
6 - PSL 7 %
Według tego "czerwonym do góry" a i mamy znowu problem. Nie dawałem możliwości nie głosowania , każdy kto wziął w tym udział musiał wskazać jakąś partię , bo jak widać nikt się nie wstrzymał czy też nie brał udziału.
  • awatar J.K.: Tak jak piszesz...koryto to główny cel niezależnie od opcji politycznej i obiecanek. Pewnie przy najbliższej okazji wielu będzie sie ciężko zastanawiac nad tym czy woli powrót szaleństwa w wykonaniu PIS czy też kontynuacje antyspołecznej polityki PO.. Dobrze byłoby gdyby tak raz Polacy nie zagłosowali - masowo.
  • awatar Pandorcia: możesz dodać punkt ode mnie dla Nowej Prawicy Korwina
  • awatar krzyslav: Niezależnie od moich egalitarnych poglądów, takoż nie jestem zdziwiony. Dominuje nie lewa czy prawa opcja, ale czytelność dążeń. Na ile deklarowane cele są uczciwe i realne - to już druga sprawa.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


ciąg dalszy takiego sobie wierszyka o starości

'OBJAWY STAROŚCI'

Siedzę i czytam . Nagle myśl żywa
Jakimś pragnieniem z fotela mnie zrywa .
Robię trzy kroki , staję przy szafie
I jak to cielę na nią się gapię .
Pojęcia nie mam po co ja wstałem ?
Czego tak bardzo i nagle chciałem ?
Oj , coraz bardziej mi to szkodzi ,
Że ta nieszczęsna starość nadchodzi .

Jadę na urlop . Prasuję spodnie ,
Żeby wśród ludzi wyglądać godnie .
Biorę walizkę , pędzę nad morze ...
Lecz zamiast śledzić dziewczyny hoże ,
Zamiast podziwiać plażowe akty ...
...Czy wyłączyłem wtyczkę z kontaktu ?
Może dom spłonął ? Strach we mnie godzi
Tak to jest kiedy starość nadchodzi.

[ R.Kerna "Das Alter kommt auf Seine Weise" - T. Pejniak]

Jak sobie przypomnę to dodam jeszcze kilka zwrotek , abym sobie tylko o tym przypomniał .